„Mróz, głód i wszy” – recenzja książki St. Płużańskiego

„Mróz, głód i wszy” – recenzja książki St. Płużańskiego

Od kilku lat temat Żołnierzy Wyklętych zajmuje należne miejsce w polskiej historiografii, powstaje coraz więcej książek na temat powojennej konspiracji niepodległościowej. Tworzone są monografie opisujące sylwetki dowódców, struktury poszczególnych oddziałów czy wydarzenia z przeszłości. W ostatnim czasie narodził się jednak też nowy styl – badanie tematu pod kątem psychologiczno-społecznym.

W ten właśnie styl wpisuje się książka Stanisława Płużańskiego pt. Mróz, głód i wszy. Życie codzienne Wyklętych, wydana w lutym 2021 roku przez wydawnictwo Fronda. Na tylnej stronie okładki (tzw. blurb) możemy przeczytać, że jest to: unikalna książka która traktuje o codzienności żołnierzy podziemia antykomunistycznego po II wojnie światowej. […] Poznajemy ekstremalne warunki życia partyzantów, ich ubiór, wyżywienie, możliwości dbania o higienę osobistą i zdrowie. Dowiadujemy się też, gdzie kwaterowali, jak odpoczywali, jak wyglądały ich codzienne obowiązki oraz standardowy harmonogram dnia. […] Autor opisuje tez problem dyscypliny. Nie omija niesubordynacji, grabieży czy uzależnienia od alkoholu – skupiając się na sposobie egzekwowania prawa przez dowódców i na efektach starań o utrzymanie wojskowej karności w jednostce. W skrócie można stwierdzić, że Autor stara się przedstawić temat podziemia od strony potencjalnej mentalności i codzienności jej uczestników.

Recenzowana książka składa się 10 rozdziałów, podzielonych tematycznie według dostrzeganych problemów partyzanckiego życia. Wobec tego, Autor nie skupia się na osadzaniu opowieści na osi chronologiczno-przyczynowej, tylko stara się omówić poszczególne kwestie codzienności żołnierzy walczących w podziemiu antykomunistycznym. W tym celu przeprowadził czternaście wywiadów z żyjącymi* wówczas kombatantami różnych organizacji wojskowych i oddziałów. Mamy m.in. przedstawicieli zgrupowania pod dowództwem Hieronima Dekutowskiego „Zapory”, Józefa Kurasia „Ognia”, Eugeniusza Kokolskiego „Groźnego”, Antoniego Bieguna „Sztubaka” czy Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”. Wywiady te uzupełnione zostały dokumentacją archiwalną Archiwum Akt Nowych i Instytutu Pamięci Narodowej, a także wspomnieniami i relacjami wydanymi drukiem. Ponadto Autor wspomagał się liczną literaturą przedmiotu. Wykorzystując ten różnorodny obraz, nie tylko pod względem regionalnym, organizacyjnym lecz także liczebnym, Autor chciał stworzyć uniwersalny obraz powojennej partyzantki. Jak wiadomo, pomimo licznych odmienności (np. organizacyjnych, geograficznych) życie partyzanckie niewiele różniło się od siebie w poszczególnych regionach Polski. Wszyscy mierzyli się z tymi samymi problemami, takimi jak braki w uzbrojeniu, umundurowaniu czy pożywieniu, a także zmęczeniem czy ciągłym poszukiwaniem bezpiecznych kryjówek.

Książka rozpoczyna się od krótkiego przedstawienia genezy i omówienia charakteru organizacji walczących z komunistycznym reżimem. Autor stara się wyjaśnić powody zawiązania się drugiej konspiracji i jej przebieg oraz zakończenie działalności. Kolejne rozdziały skupiają się już na głównym temacie książki, tj. warunkach egzystencjalnych leśnych partyzantów. To właśnie w tych rozdziałach poruszane są kwestie uzbrojenia wraz z ich sposobem pozyskiwania czy warunki bytowe. Pojawiają się tytułowe słowa mróz, głód i wszy. Warto zaznaczyć, iż Autor dobrze podkreśla że podziemie antykomunistyczne działało w zupełnie innej rzeczywistości niż Armia Krajowa. Społeczeństwo po pięciu latach wojny miało dość walki, część poparła nowe władze, jeszcze inna skłonna była przyjąć, każdą która gwarantowała spokój. Dlatego też warunki bytowe dla leśnych ludzi były znacząco gorsze niż w czasie okupacji niemieckiej. Autor wspomina, że żyli oni w ciągłym strachu przed szalejącą i wzrastającą falą donosicieli oraz biednych chłopów coraz mniej chętnych do wsparcia materialnego walczących. Dlatego też musieli prowadzić akcje dochodowe na posterunki MO i UB, ale także gminne kasy spółdzielcze czy państwowe sklepy. Wydaje się tutaj, że Autor zachowawczo opisuje wątki prowadzenia akcji ekspropriacyjnych na mieszkańców wsi i akcji odwetowych. Pomimo tego, że są to dość duże fragmenty, widać w nich, że Autor boi się poruszać niewygodne tematy.

W dalszych rozdziałach poruszane są dokładnie poszczególne tematy z życia codziennego Żołnierzy Wyklętych. Opisane zostały, na różnych przykładach, postoje i zakwaterowanie czy ważne w tym miejscu relacje z ludnością cywilną. Autor bardzo dobrze obala tezę filmowego wizerunku partyzanta „siedzącego w lesie i śpiewającego partyzanckie piosenki przy ognisku”. Tak naprawdę domem dla leśnych w tamtym czasie była polska wieś, stare chałupy, obory, które dawały trochę ochrony przez warunkami panującymi w terenie. Natomiast życie prowadzone było w nerwowym napięciu i ciągłym ruchu, przy wykorzystaniu różnych dostępnych środków lokomocji – najczęściej były to jednak wielokilometrowe piesze marsze.

Ostatnie rozdziały natomiast skupiają się na aspektach psychologicznych i mentalnych poszczególnych żołnierzy podziemia. Powołując się na zebrane relacje Autor przedstawia ogólny obraz organizacji oddziałów, przytacza standardowy dzień i codzienne obowiązki oraz relacje panujące w oddziałach zarówno na linii dowódca-podwładny jak i koleżeńskich. Poruszane są również kwestie stosunku do wroga i zmieniających się morale oraz wiary w ostateczne zwycięstwo.

Podsumowując ogólny opis książki Mróz, głód i wszy. Życie codzienne Wyklętych można śmiało stwierdzić, że Autor przybliża czytelnikom obraz całego podziemia niepodległościowego na podstawie zebranych relacji i materiałów archiwalnych. W mojej ocenie, czasem udaje się to zrobić dość zgrabnie, chociaż niekiedy widać, że górę bierze subiektywne podejście do tematu. Momentami Autor gubi się w natłoku informacji co wynika najprawdopodobniej z małego doświadczenia lub wiedzy przez co źle odczytuje fakty lub wprowadza w błąd.

Osobiście zwróciłem uwagę na bardzo prosty język jakim pisana jest książka. Jestem przyzwyczajony do bardziej rozbudowanych wypowiedzi, stąd często brakowało mi dopełnienia poruszanego wątku. Czytając książkę miałem wrażenie, że pozycja ta jest próbą przekucia dobrze opracowanej pracy licencjackiej bądź magisterskiej w coś w rodzaju monografii książkowej. Zastosowany aparat naukowy jest bardzo prosty, ponieważ zawiera wyłącznie przypisy zwykłe bez rozbudowanych przypisów wyjaśniających czy odsyłających. Taki styl jest charakterystyczny dla prac naukowych pisanych na uczelni w ramach prac dyplomowych.

Po małym „research’u” udało się potwierdzić moje przypuszczenia, ponieważ Autor wykazał zainteresowanie opisywanym tematem już  w ramach pracy licencjackiej pt. Życie codzienne w oddziałach partyzanckich Hieronima Dekutowskiego „Zapory” – obronionej na Uniwersytecie Warszawskim pod okiem dr. hab. Piotra Majewskiego.

Wracając do wątku aparatu naukowego, w bibliografii znalazły się zarówno relacje ustne zebrane przez autora samodzielnie w 2019 roku, jak i materiały archiwalne oraz liczne opracowania. Jednakże większość materiałów źródłowych z IPN stanowią ogólne charakterystyki oddziałów pisane przez Służbę Bezpieczeństwa w latach 70-80. XX wieku, które zawierają w sobie liczne błędy, powielane w książce. Dla przykładu, na stronie 166 Autor wspomina, że do amnestii UB udało się rozbić dwa patrole podległe „Zaporze”, 5 sierpnia 1946 roku pod dowództwem Benedykta Surdackiego ps. „Cygan”, a 5 stycznia 1947 roku grupę Mieczysława Sidorskiego ps. „Miś”. Jest to przepisany  fragment in extenso charakterystyki nr 20 dotyczącej „Zapory”. Oczywiście tak naprawdę „Miś” nazywał się Michał Szeremiecki. Ponadto takich małych oddziałów podległych „Zaporze” w różnych okresach jest dużo więcej, chociażby zlikwidowany we wrześniu 1946 roku oddział Antoniego Kopaczewskiego „Lwa”.

>>> Struktura oddziałów partyzanckich AK-DSZ-WiN „Zapory” <<<

Chciałbym też zaznaczyć, że niektóre z przypisów odnoszą się do fragmentów, których nie ma w przytaczanym przez Autora miejscu, co może sugerować błąd w przypisie albo próbę legitymizacji wspomnień, które nie istnieją. Spotkałem się również, z wybiórczym wyborem fragmentów, które dobierane są pod tezę. Gdyby cytowany fragment wydłużyć zmieniłyby swój kontekst albo pokazałby, że opisywany jest inny okres czasu (okupacja niemiecka).

Nie do końca rozumiem również intencję Autora przy cytowaniu relacji Anny Pauliny Koryzny „Dunin”, która wizytowała oddział Zaporczyków w 1944 roku, czyli w okresie okupacji niemieckiej. Skoro Autor już we wstępie podkreśla, że partyzantka antykomunistyczna znacząco różniła się od tej prowadzonej do 1944 roku, to niepotrzebnie powołuje się na jej wspomnienia. Tym bardziej, że Autor nie podjął się krytyki czy polemiki ze źródłem. W ten sposób pojawiają się w książce niepotrzebne fragmenty (tezy). Na przykład na stronie 129 zostało podkreślone, na podstawie relacji „Dunin”, że o akcjach oddziałów często była uprzedzana ludność w celu pomocy, zapewnienia bezpieczeństwa, a także przygotowania sobie alibi w wypadku przesłuchań, co stanowi ewidentny rzeczowy błąd. Nie znam przykładu z drugiej konspiracji, gdzie Zaporczycy mieliby kogoś ostrzec o planowanej akcji przeciwko resortowi (jeśli ktoś zna proszę o komentarz). Niestety Autor wielokrotnie odwołując się do wspomnień „Dunin” zakrzywia obraz partyzantki po 1945 roku. Podobnie jest w przypadku relacji Stanisława Gajewskiego „Stasia”, który działania partyzanckie zna tak naprawdę z późniejszych opowieści kolegów ze środowiska Zaporczyków, ponieważ sam miał wówczas 15-16 lat i nie należał do oddziału lotnego.

Na stronie 262 przywołana została relacja „Stasia”: jeden z dowódców, podległy „Uskokowi”, upojony alkoholem stracił sześciu żołnierzy podczas akcji. Następnie wdał się w kłótnię z innym dowódcą, który w jej trakcie go rozstrzelał i przejął komendę nad jego ludźmi. Niestety jest to konfabulacja. Prawdopodobnie jest to nawiązanie do stycznia 1947 roku, gdy Stanisław Skraiński „Jadzinek”, po zakończonej walce pod Albinowem Małym, miał według relacji zastrzelić Jerzego Karcza „Bohuna”.

>>> Zobacz także: Potyczka pod Albinowem Małym <<<

Ogólnie wykorzystując zebrane wspomnienia brakuje świadomości reguł, które rządzą procesami pamięci, a później przywoływania przeszłości przez świadków, rodzi się zjawisko idealizacji pewnych faktów. Czytając książkę ma się wrażenie właśnie takiego procesu, gdzie partyzanci postrzegani są jako czyści, starający się unikać rozlewu krwi. Zabrakło historycznego obiektywizmu. Ponadto Autor uważa, że zebrane po latach relacje stanowią lepsze źródło niż pisane materiały archiwalne tworzone przez resort bezpieczeństwa. Niestety wartość obu źródeł jest bardzo podobna, ponieważ pamięć bywa ulotna i nacechowana zewnętrznymi bodźcami zebranymi przez kilkadziesiąt lat. Natomiast archiwalia resortu mogą zawierać celowe zakłamania. Wartość obu tych źródeł nabiera znaczenia dopiero gdy są zestawione razem i wnikliwie porównane.

Podsumowując, książka Stanisława Płużańskiego Mróz, głód i wszy. Życie codzienne Wyklętych pomimo swoich błędów (również rzeczowych, które pominąłem w tej recenzji) stanowi bardzo dobrą lekturę dla osób, które chcą poznać namiastkę partyzanckiego życia. Z książki dowiemy się, że była to bardzo ciężka dola, ciągłe poczucie zagrożenia, stała troska o broń, ubranie i odpowiednie obuwie, którego brakowało. Potworny głód i lichy odpoczynek.

Nie jest to jednak pierwsza książka poruszająca temat pod kątem psychologiczno-społecznym, ponieważ w 2019 roku ukazała się publikacja Mariusza Mazura Antykomunistycznego podziemia portret zbiorowy 1945-1956. Jednakże jak już wspomniałem książka Płużańskiego jest pisana o wiele przyjemniejszym i prostszym językiem. Dla jednych to minus dla drugich plus. Dużym plusem jest na pewno oprawa graficzna.

Książkę polecam również osobom, które nie znają dokładnie tematu Wyklętych ponieważ dla nich taki portret zbiorowy partyzanckiej codzienności będzie na pewno czymś nowym, a większości błędów i uproszczeń nie uda im się wychwycić.

PS.
W swojej recenzji odniosłem się jedynie do tematu Zaporczyków ponieważ uważam, że nie posiadam wiedzy oraz nie znam literatury na temat innych oddziałów na tyle by móc wyłapać nieścisłości.


* Wszystkie relacje zostały zebrane w 2019 roku. Część z rozmówców zmarła zanim książka została wydana.