Menu Zamknij

Witek Zygmunt „Mewa”

Zygmunt Witek urodził się 29 lipca 1924 roku w Urzędowie jako syn Jerzego i Agnieszki. Jego ojciec zajmował się garncarstwem oraz gospodarstwem, matka zaś opiekowała się domem. Do wybuchu wojny Zygmunt ukończył siedem klas szkoły powszechnej, a następnie rozpoczął naukę krawiectwa. Pod okupacją niemiecką uruchomił zakład krawiecki w Urzędowie[1].

Działalność konspiracyjną rozpoczął w 1942 roku w Batalionach Chłopskich. Przyjął pseudonim „Mewa” i pełnił funkcję łącznika urzędowskiej placówki oraz zajmował się kolportażem podziemnej prasy. Ponadto wziął udział w walkach o wyzwolenie Urzędowa w ramach planu „Burzy”. Miejscowość została zdobyta siłami oddziałów Armii Krajowej oraz Batalionów Chłopskich. Po wejściu sowietów żołnierze placówki zdali broń i powrócili do domów[2].

Po wyzwoleniu zaczął się pobór do wojska i ja, jak większość chłopaków związanych z konspiracją, zacząłem się ukrywać, co w tym pierwszym okresie było bardzo trudne, bo w strefie przyfrontowej wszędzie kwaterowali sowieci – wspominał Zygmunt Witek – Ogolili nam głowy, co zdecydowanie wyróżniało nas w tłumie po wyjściu z koszar. Okazało się później, że zrobiono to celowo, żeby utrudnić nam ucieczkę z jednostki. Bardzo łatwo nas było wypatrzeć w tłumie cywilów i z niego wyłowić. […] W RKU w Tarnobrzegu miałem krewnego, który dowiedział się, że zaczyna się nami interesować Informacja Wojskowa. […] Następnej nocy zdezerterowaliśmy. Dojechaliśmy pociągiem do Rozwadowa, a z niego pieszo przedostaliśmy się do Urzędowa[3].

Zygmunt Witek po powrocie do Urzędowa zaczął się ukrywać przed bezpieczeństwem i Informacją Wojskową. Nawiązał kontakt  z oddziałem „Zapory”. Krążyło się po terenie żeby nie wpaść na jakąś obławę; uderzaliśmy w wybranych punktach, gdzie „Zapora” miał swój wywiad i teren był dobrze rozpoznany. Starał się zaskakiwać przeciwnika. W wyniku jednej z zasadzek zdobyliśmy dwa samochody. Wjechaliśmy nimi do Bełżyc i po krótkiej walce opanowaliśmy tamtejszy posterunek MO. Później wjechaliśmy tymi dwoma samochodami do Urzędowa, i tu bez wystrzału zdobyliśmy posterunek MO, rekwirując mundury i bieliznę. Kontynuując rajd, ruszyliśmy do Popkowic, gdzie zabraliśmy sto dwadzieścia litrów piwa. Później zaszliśmy aż za Janów, a potem przeszliśmy San, znaleźliśmy się w rodzinnych stronach „Zapory”. […] Później wróciliśmy na drugą stronę rzeki, na Lubelszczyznę. Szliśmy wzdłuż Wisły i w Kluczkowicach rozbroiliśmy jakiś oddział żołnierzy. Ruszył za nami pościg, który dogonił nas w Ratoszynie. Całkowicie nas zaskoczył; ponieśliśmy spore straty. W czasie odwrotu oddział częściowo poszedł w rozsypkę. Na moich oczach zginęli moi koledzy[4]

„Zapora” ze swoimi żołnierzami w czasie rajdu za San w 1945 roku | Źródło: Archiwum Przemysława Koconia „Alembika”

Zygmunt Witek „Mewa” przedostał się do niedaleko położonego Urzędowa, gdzie ponownie zaczął się ukrywać aż do amnestii „Radosława”. Po jej ogłoszeniu ujawnił się jako były dezerter, nie przyznając się do działalności partyzanckiej. Ożenił się i zamieszkał z żoną pod fałszywym nazwiskiem. Ponownie ujawnił się podczas amnestii 1947 roku zgłaszając informację o współpracy z organizacją Wolność i Niezawisłość.

Po ujawnieniu Zygmunt Witek próbował normalnie żyć. Rozpoczął prace jako krawiec zarówno w rodzinnej miejscowości jak i w zakładzie krawieckim w Lublinie. Działał również lokalne. W 1960 roku został wybrany prezesem Ochotniczej Straży Pożarnej, której pozostał ponad 40 lat. Za swoje zasługi został odznaczony licznymi medalami pożarniczymi. Obecnie nadal mieszka w Urzędowie[5].


PRZYPISY:
[1] E. Kurek, Zaporczycy w fotografii 1943-1963, Lublin 2009, s. 144.
[2] W. Szymanek, W latach okupacji niemieckiej 1939-1944, [w:] Dzieje Urzędowa, pod red. R. Szczygła, M. Surdackiego, Lublin-Urzędów 2011, s. 406-411.
[3] Z. Witek, Zaczęliśmy „chodzić” z „Zaporą” [w:] Żołnierze Wyklęci i znów za kraty, pod red. M. A. Koprowskiego, Warszawa 2015, s. 225.
[4] Ibidem, s. 229-230.
[5] Pod sztandarem św. Floriana. Zarys dziejów Ochotniczej Straży Pożarnej w Urzędowie, Urzędów 2006, s. 35.