Menu Zamknij

Malesa Jan „Janek”

Jan Malesa urodził się w Glinniku jako syn Andrzeja i Anny.

Należał do oddziału Wiktora Targońskiego „Brzozy”, który w kwietniu 1946 roku przydzielił go do formowanego oddziału Kazimierza Woźniaka „Szatana”. Głównym zadaniem oddziału było prowadzenie akcji dochodowych, czyli zaopatrywanie WiN w broń i pieniądze, pozyskane z napadów dokonanych na posterunki MO oraz instytucje państwowe (spółdzielnie, urzędy gminne). Oddział działał głównie w powiecie lubartowskim.

Pierwszą akcją oddziału „Szatana”, w której wziął udział również Jan Malesa „Janek” (nazywany przez kolegów „Janio”) był napad na samochód gorzelni w Samoklęskach. Dużo poważniejszą akcją dla „Janka” było rozbicie posterunku MO i Urzędu Gminy w Niemcach z 24 maja 1946 roku. Dwa dni później wziął już udział kolejnej akcji ekspropriacyjnej na Zarząd Gminy w Abramowie. Przez ten czas „Jasio” uzbrojony był w czeski rkm oraz pistolet „siódemkę”[1]. Po raz kolejny „Szataniaki” dali o sobie znać 10 lipca 1946 roku, kiedy wykonali trzy akcje na członków PPR we wsi Krasienin w gminie Samoklęski. Brało w niej udział 6 osób, pod osobistym dowództwem „Szatana”. Zadaniem Jana Malesy „Jania” było wykonywanie wyroków na „czerwonych agentów”[2]. 13 lipca dokonano ataku na Zarząd Gminy w Rudnie, gdzie zabrano maszynę do pisania oraz pieczątki, a następnie porwano ciężarówkę z kinem objazdowym Wojewódzkiego Zarządu Kin w Lublinie. Partyzanci zatrzymali samochód i kazali wysiąść czterem jadącym nim pasażerom. Przed odjazdem zostawili kartkę: Tu był „Szatan”, krew za krew, po czym odjechali w stronę Młynisk[3].

28 lipca Jan Malesa z całym oddziałem „Szatana” wyruszył do miejscowości Trzciniec w gminie Wielkie, w celu rozprawienia się z lokalnymi strukturami PPR (zabity został Dominik Grymulski, a Józef Kutnik został postrzelony. Natychmiast powiadomiony posterunek MO w Michowie udał się samochodem na miejsce przestępstwa (sic!) w liczbie 7-iu milicjantów i 8 ORMO. Banda zaś przewidując przybycie MO – urządziła zasadzkę na drodze przed wsią. Milicja jadąc na miejsce niespostrzeżenie została zaatakowana[4].W czasie walki zginął milicjant Czesław Tatarczak, a dwóch członków ORMO zostało rannych. Przypadkowo ranna została jedna kobieta, świadek zdarzenia. Niestety w akcji został ranny członek grupy „Szatana” – Antoni Chabros „Antek”[5].

Spektakularną akcją „Szataniaków”, w której wziął udział Jan Malesa, była zasadzka na samochody na szosie Lublin-Warszawa pomiędzy Kurowem a Żyrzynem. W raporcie specjalnym WUBP napisano, że 10 sierpnia 1946 roku ok. godz. 18-tej w lesie pod Kurowem banda leśna NSZ pod dowództwem „Szatana” w sile ok. 20 ludzi dokonała gwałtownego napadu na szefa WUBP w Lublinie. W czasie napadu banda „Szatana” zabiła jednego kapitana Wojska Polskiego o nieustalonym nazwisku[6] i raniła 2 funkcjonariuszy WUBP w Lublinie[7].Leszek Kozak uważa, powołując się na zeznania Woźniaka, że partyzanci nie wiedzieli kogo atakują, przed atakiem myśleli, że celem są samochody spółdzielni. Natomiast konwój składał się z trzech pojazdów: dwóch ciężarówek jadących z przodu i z tyłu oraz auta osobowego wiozącego szefa WUBP, które jechało w środku. Obstawę transportu zapewniało siedmiu milicjantów jadących na ciężarówkach. Natomiast grupa partyzantów liczyła 12 osób. Zadaniem Jana Malesy była obstawa akcji przy pomocy lkm. W walce, która trwała kilka godzin zginęło trzech członków grupy „Szatana” a pozostali partyzanci wycofali się do lasów kozłowieckich[8].

Na przełomie sierpnia i września oddział „Szatana” dokonał kilkunastu mniejszych akcji, w postaci napadów na małe posterunki MO oraz przeprowadzając rozpracowanie agentury komunistycznej. W tym celu atakowano prywatne domy należące do członków PPR lub osób współpracujących z resortem bezpieczeństwa. Stosowano tzw. kary porządkowe, czyli przeważnie chłosta i konfiskata majątku ruchomego, chociaż czasem wykonywano wyroki śmierci. Oddział „Szatana” rozbrajał również bandy rabunkowe działające w terenie, a ich członkom wymierzał różnego rodzaju kary[9].

Na początku października 1946 roku cały oddział miał przejść do powiatu lubelskiego w celu nawiązania kontaktu z Stanisławem Łukasikiem „Rysiem”. W czasie przemarszu w okolicach Piotrawina koło Jastkowa partyzanci natknęli się na żołnierzy KBW. W wyniku walki poległ Kowalski „Bystry” i trzech partyzantów zostało rannych[10]. Za Wieprzem w grupie „Szatana” było nas w liczbie 6 osób: d-ca „Szatan”, Malesa Jan i Adolf, ja Jedut Czesław, Chabros Antoni, Bukowski Edward. Reszta po walce koło Jastkowa odłączyła się i poszła na swoje kwatery otrzymując od dowódcy urlop – zeznawał później Czesław Jedut[11].

Jan Malesa „Janio” wziął jeszcze udział w trzech dużych oraz głośnych (opisanych przez krajową prasę) akcjach pacyfikacyjnych wykonanych przez oddział „Szatana”, wsparty ludźmi przekazanymi przez „Rysia”. Pierwsza z nich odbyła się 12 listopada 1946 roku w Kamionce, gdzie rozbito posterunek MO, urząd gminy oraz wykonano wyrok na wójcie – Stefanie Nadulskim[12]. Po przeprowadzonej akcji oddział „Szatana” udał się w kierunku Woli Przybysławskiej, gdzie 14 listopada dokonano napadu na spółdzielnie, a następnie konfiskując furmanki partyzanci udali się do Olempina, tzw. lokalnej „Moskwy”. Oddział przed akcją podzielił się na trzy grupy. Woźniak z Janem Malesą i Bogdanem zaatakował w części Olempina nazywaną Kolonią od lasu. Dwie kolejne grupy: Chabrosa (w składzie Bukowski, Pejta, Królik) i Packa (Adolf Malesa i Józef Kolasiński) udało się do Kolonii Górna. W czasie dwugodzinnej  pacyfikacji wsi wykonano wyrok na 4 mieszkańcach, a 12 otrzymało karę chłosty[13]. Dwa dni później oddział „Szatana”, w składzie którego nadal znajdował się Jan Malesa, otoczył w Blizocinie grupę żołnierzy z 16. pułku piechoty 6. Dywizji WP. Następnie uprowadzili ich do rzeki Bug i przewieźli promem na drugi brzeg rzeki, gdzie w polu rozebrali ich do kaleson, poczęli kopać, bić, itp. Chcieli ich rozstrzelać, lecz na dużą prośbę żołnierzy dowódca bandy w porozumieniu ze swymi kolegami pozostawili ich przy życiu, zaś zrabowane umundurowanie zabrali ze sobą, tylko im dali gorsze i kazali uciekać – głosił oficjalny meldunek Lubelskiej Komendy Wojewódzkiej MO do Komendy Głównej MO w Warszawie[14].

Pod koniec listopada Woźniak z oddziałem, w składzie: Antoni Chabros, „Mundek”, Czesław Jedut, Jan Malesa, Adolf Malesa, Józef Pejta, „Dziadzio”, Bolek „Huzar”, Bogdan, Stach, Edek, Maniuś, „Szofer” i Edward Bukowski „Cichy”, przeszedł przez Wieprz w kierunku powiatu lubelskiego, gdzie dokonał szeregu akcji. Następnie „Janio” wraz z „Szatanem” wzięli udział w odprawie z „Zaporą” i „Rysiem”, która odbyła się 7 grudnia 1946 roku w zabudowaniach Kowalskiego w Wojciechowie. Ustalono tam o zawieszeniu prowadzenia akcji zaczepnych przed wyborami, a także o zmianie dowództwa w oddziale. Nowym dowódcą został Edmund Tudruj „Mundek”, a miesiąc później funkcję tę przejął Jan Flisiak „Chłopicki”[15].

Po aresztowaniu „Szatana”, a następnie Jana Flisiaka „Chłopickiego” oddział przestał praktycznie istnieć. Dowództwo nad pozostającymi w konspiracji partyzantami objął Jan Malesa „Janio”. W połowie maja 1947 roku Malesa odebrał od Edmunda Tudruja „Mundka” zamelinowaną przez niego broń. 25 września 1947 roku podczas przesłuchania, które prowadził por. Chmiczak „Mundek” zeznał: w drugiej połowie maja 1947 roku, z oddziału „Szatana”, którym ostatnio dowodził, i dowodzi nadal, „Jasio”, przyjechało dwóch chłopców, tj. sam „Jasio” i „Mietek”. W Wojciechowie zabrali ode mnie cztery ręczne karabiny maszynowe, mówiąc przy tym, że nie ujawnili się i dlatego ta broń jest im potrzebna […] Ostatnio grupa „Jasia” (dawniej „Szatana”) znajduje się na terenie powiatu lubartowskiego i liczy około dziesięciu ludzi[16].

Jan Malesa „Janio” został zabity 13 lipca 1947 roku na łąkach kalińskich pomiędzy Wólką Kątną a Bobowiskami w czasie obławy UB z Lubartowa. Uczestniczył wtedy z Mieczysławem Rojkiem „Mietkiem” oraz Adolfem Malesą w weselu, które odbywało się w Glinniku. W momencie gdy resort bezpieczeństwa przyjechał w celu ich aresztowania „Mietek” oraz „Janio” podjęli próbę ucieczki. Jednak uzbrojony tylko w broń krótką nie miał szans na odparcie ataku. Zraniony w nogę podjął ostateczną walkę w zagłębieniu po wybranym torfie. W czasie obrony Malesa zranił jednego z funkcjonariuszy UB, ale później dosięgła go seria. „Janio” zginął na miejscu, a jego ciało zostało zabrane przez UB i pochowane w nieznanym dotąd miejscu[17].


PRZYPISY:
[1] L. Kozak, Oddział podziemia antykomunistycznego pod dowództwem Kazimierza Woźniaka ps. Szatan, Puławy 2016, s. 49-51.
[2] AIPN BU 2503/1/2, Pismo do Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Lublinie (Raport specjalny), 10.VII.1946 r., (Lubartów), k. 98.
[3] Idem, Pismo do WUBP w Lublinie. Raport specjalny, 19.VII.1946 r., (Lubartów), k. 102.
[4] Idem, Pismo do Wojewódzkiej Komendy MO w Lublinie, 30.VII.1946 r., (Lubartów) 115.
[5] Idem, Pismo do Wojewódzkiej Komendy MO w Lublinie, 2.VIII.1946 r., (Lubartów) 116.
[6] Tak naprawdę był to kpt. Michał Nowacki pracownik Organów Informacji.
[7] AIPN Lu 17/1065, Raport specjalny WUBP w Lublinie, 11.VIII.1946 r., (Lublin), k. 10.
[8] L. Kozak, op.cit., s. 58-60.
[9] Ibidem, s. 61-66.
[10] AIPN BU 2503/1/2, Pismo do Komendy Głównej Milicji Obywatelskiej  w Warszawie, 7.X.1946 r., (Lublin), k. 188.
[11] AIPN Lu 08/127, Protokół przesłuchania podejrzanego Czesława Jeduta, 14.II.1947, (Lublin), k. 62.
[12] AIPN BU 2503/1/2, Pismo do Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego w Warszawie. Raport specjalny nr 257/46, 16.XI.1946 r., (Lublin), k 224.
[13] Idem, Pismo do Komendy Głównej Milicji Obywatelskiej w Warszawie, 15.XI.1946 r., (Lublin), k. 227;Idem, Pismo do Komendy Głównej MO w Warszawie, 18.XI.1946 r. (Lublin), k. 228.
[14] Idem, Pismo do Komendy Głównej Milicji Obywatelskiej w Warszawie, 28.XI.1946 r., (Lublin), k. 230.
[15] L. Kozak, op.cit., s. 87-97.
[16] AIPN BU 2503/1/1, Protokół przesłuchania podejrzanego Edmunda Tudruja, 25 IX 1947 r., (Będzin), k. 137.
[17] L. Kozak, Polegli, pomordowani i zabici ….(Ciotcza, Dębiny, Glinnik), http://naszabramow.pl/leszek-kozak-polegli-pomordowani-i-zabici-ciotcza-debiny-glinnik/, dostęp: 30.07.2018 r.