Menu Zamknij

Lis Wojciech „Mściciel”

Wojciech Lis urodził się 28 kwietnia 1913 roku w Ostrowach Tuszowskich leżących w powiecie kolbuszowskim. Był drugim synem Józefa i Anny z domu Sałdyka. Gdy miał 10 lat stracił w wypadku matkę, a jego ojciec ponownie ożenił się z Marią Altmajer, mając z nią trójkę dzieci. W tym samym czasie Wojciech ukończył cztery klasy szkoły powszechnej, a następnie podjął pracę u bogatego gospodarza z Dobrynina. Związał się tam z regionalnym Związkiem Młodzieży Wiejskiej RP „Wici”, a następnie Stronnictwem Ludowym[1].

Przeciwko Niemcom…

Wojciech Lis | Źródło: IPN

Po wybuchu wojny nie wziął udziału w wojnie obronnej w 1939 roku, jednak był świadkiem klęski Wojska Polskiego. W czasie odwrotu zbierał porzuconą przez żołnierzy broń. Jak wspomina Mieczysław Szwanenfeld mieszkaniec wsi Ostrowy Tuszowskie: w 1939 r. z okolicznych pobojowisk – we wrześniu – ludzie zdejmowali z zabitych i zabierali płaszcze, buty, pasy, itp., a Wojtek brał karabiny… ile mógł udźwignąć[2].  Po rozpoczęciu okupacji jego rodzinna miejscowość (Ostrowy Tucholskie) na mocy rozporządzenia miały znaleźć się na terenie utworzonego przez Niemców poligonu Dęba i została wysiedlona. Dlatego też w latach 1940-1941 Wojciech zaczął się ukrywać. Na początku 1942 roku Niemcy pozwolili powrócić części mieszkańców okolicznych wsi do swoich domów, pod warunkiem pracy przy wyrębie lasu. Do pracy na terenie poligonu SS – Truppenübungsplatz przyjął się również Wojciech Lis. Według Mirosława Maciąga właśnie w czasie tej pracy doszło do incydentu, który spowodował, że Lis musiał ponownie wrócić do lasu i utworzył oddział partyzancki. Podczas budowy drogi niemiecki pułkownik próbował spoliczkować Lisa, jednak ten obronił się, po czym sam zadał cios i wyrwał Niemcowi broń i uciekł do lasu. W odwecie Niemcy spalili gospodarstwo rodziców Lisa i zabili ojca oraz młodszą siostrę[3].

Wówczas Wojciech Lis ponownie zaczął ukrywać się przed Niemcami, tym razem jednak zebrał wokół siebie spalonych ludzi. Lis przyjął pseudonim „Mściciel” i utworzył swój oddział partyzancki do walki z Niemcami. „Lisowczycy” początkowo działali samodzielnie, chociaż bardzo często współpracowali z Narodowymi Siłami Zbrojnymi. W drugiej połowie 1942 roku dwudziestodwuosobowa grupa Lisa znalazła się już w strukturach NSZ jako oddział Akcji Specjalnej Okręgu Rzeszów NSZ. Rok później oddział Wojciecha Lisa włączony został do scalonych z AK struktur Narodowej Organizacji Wojskowej. Tym samym formalnie podlegał mieleckiemu obwodowi Armii Krajowej, jednakże realna kontrola była nikła. Dlatego też, przypuszczalnie od jesieni 1943 roku do wiosny 1944 roku „Mściciel” działał na własną rękę[4].

Był średniego wzrostu, barczysty, robił wrażenie bardzo silnego. Ubrany był w bluzę lotnika niemieckiego, spodnie też niemieckie, buty z cholewami mocno podniszczone. Na szyi miał przewieszony niemiecki pistolet maszynowy. Spod gęstej czupryny wyglądała twarz o niskim czole, zacięta, może nawet dzika, a równocześnie sympatyczna – opisywał „Mściciela” Konstanty Łubieński „Ignacy” – Komendant Obwodu AK Mielec[5].

Działalność jego oddziału w czasie okupacji polegała głównie na atakowaniu mniejszych grup żołnierzy niemieckich, niszczeniu lub uszkadzaniu infrastruktury poligonu wojskowego, terroryzowaniu mieszkającej w regionie niemieckiej ludności oraz volksdeutschów, a także likwidacji konfidentów. Latem 1942 roku wykonano akcję na kolejkę wąskotorową Mielec-Dęba, a następnie rozbito ochronę obozu jenieckiego w Hucie Komorowskiej, gdzie „Lisowczycy” uwolnili część jeńców radzieckich. W sierpniu 1942 roku oddział dowodzony osobiście przez „Mściciela” zorganizował zasadzkę na przejeżdżające do Toporowa wojsko z SS-manami. W wyniku akcji zginęło 10 niemieckich żołnierzy i zniszczone zostały samochody. Niemcy zmuszeni do odwrotu odsunęli w czasie pacyfikację wsi. 20 września 1943 roku Lis osobiście zastrzelił szefa żandarmerii w obozie wojskowym SS na Smoczce Otto Engelhardta, odpowiedzialnego za zamordowanie jego rodziny[6]. Lis oprócz walki z Niemcami likwidował również grupy rabunkowe działające w regionie[7].

W czerwcu 1944 roku oddział Lisa został przeorganizowany. Na podstawie rozkazu Komendanta Obwodu AK dowództwo nad oddziałem objął Marian Manowski „Żuk”, a Lis został mianowany jego zastępcą. Zmiany kadrowe były przygotowaniem do akcji „Burza”, podczas której „Lisowczycy” mieli działać w ramach zgrupowania oddziału AK „Hejnał”. Dowódcą ponad 100-osobowego oddziału podzielonego na kilka plutonów był Piotr Pazdro „Rolnik”.

Pierwszą akcją w ramach „Burzy” było ubezpieczanie transportu broni odebranej na polu zrzutowym „Wrona” w okolicach Radomyśla Wielkiego. Następnie do końca sierpnia oddział „Mściciela” stoczył szereg potyczek z Niemcami. M. Maciąga w taki oto sposób scharakteryzował ten okres: Lis miał dużo szczęścia – wielokrotnie udawało mu się ujść z gęstej strzelaniny i nie został nawet draśnięty kulą. Znał trakty leśne, w okresie „Burzy” z bazy w Hykach-Dębiakach dokonywał wypadów, atakując wycofujące się oddziały niemieckie[8]. Dzięki pomocy Wojciecha Lisa wojska sowieckie bardzo szybko i z zaskoczenia opanowały zakłady w Mielcu, późniejsze WSK. Za pomoc w zaskoczeniu Niemców Lis miał otrzymać od dowódcy I Frontu Ukraińskiego marszałka ZSRR Iwana Koniewa „bliżej nieokreślone odznaczenie”[9].

Czerwony terror

Pod koniec sierpnia 1944 roku, wobec niesprzyjających warunków politycznych i braku chęci współpracy Armii Czerwonej z Armią Krajową, oddział „Hejnał” został rozwiązany a większość żołnierzy powróciło do domów. Lis zgodnie z rozkazem Łubieńskiego zamelinował w lasach na terenie poligonu Dęba większą część broni należącej do Obwodu. Następnie na przełomie sierpnia i września znalazł pracę w Milicji Obywatelskiej. Jednak z powodu przeszłości w AK i znajomości miejsca składowania broni po miesiącu został aresztowany przez NKWD. Udało mu się jednak uciec. Ukrywał się przez kilka miesięcy w młynie w Hykach-Dębiakach. W marcu 1945 roku na młyn została zorganizowana obława MO w celu aresztowania Lisa. Lis powrócił z  pracy do  domu właściciela młyna, myjąc się na werandzie tegoż domu, a zarośnięta była łodygami dzikiego wina. Rozebrany do koszuli, myjąc się po wojskowemu na polu, czyli na tej werandzie. Wtem podchodzi do niego żołnierz polski z karabinem w płaszczu w rogatywce i  zapytuje się, czy jest obecny w domu młynarz Wojciech Lis. W tej sytuacji zapytany W. Lis, odpowiada jemu z zimną krwią, że jest w oborze i futruje bydło. Żołnierz zwrócił się w kierunku obory i odszedł. W. Lis wykorzystał ten moment i bez koszuli pobiegł w las i zaczął się drugi okres jego konspiracji leśnej – wspominał krewny „Mściciela” Franciszek Lis[10]. Przy czym znany już w terenie nie musiał udowadniać swoich umiejętności przez co bardzo szybko zorganizował kolejny oddział partyzancki składający się z luźnych grup ukrywających się żołnierzy AK, BCh czy dezerterów.

Mirosław Surdej udowadnia, że zawiązany w 1945 roku w lasach Puszczy Sandomierskiej oddział partyzancki powstał z inicjatywy Lisa. Odwoływał się do tradycji AK. Najbardziej trafnym wydaje się zakwalifikowanie go jako samodzielnego oddziału samoobrony. Celem jego istnienia było umożliwienie przetrwania osobom ściganym przez UB i MO do momentu wprowadzenia w kraju rozwiązań, które umożliwiłoby im powrót do życia bez ryzyka bycia aresztowanym lub szykanowanym. Kolejnym było zapewnienie ochrony ludności cywilnej przed bezprawiem władz oraz zapanowanie nad pospolitym bandytyzmem. Wydaje się, że walka z ideologią i ustrojem komunistycznym znajdowała się w tym okresie na ostatnim miejscu w hierarchii celów. Wykonywano akcje odwetowe przeciwko szczególnie dokuczliwym dla ludności funkcjonariuszom UB i MO, jednak nie za ich poglądy polityczne, lecz ze względu na ich czyny[11]. Dość często oddział Lisa współpracował z niektórymi posterunkami Milicji Obywatelskiej i to nie tylko na niskim szczeblu ale również na poziomie komendantów. Wykorzystywali oni Lisa do zwalczania plagi bandytyzmu w terenie, a on otrzymywał w tajemnicy informacje wywiadowcze.

Działo się tak ponieważ wśród ogółu społeczeństwa w całej Polsce istniało przeświadczenie o tymczasowości tego wszystkiego co się działo po wkroczeniu sowietów. Względy te sprawiły, że początki antykomunistycznej działalności Żołnierzy Wyklętych, w tym również Wojciecha Lisa „Mściciela”, charakteryzuje postawa defensywna i wyczekująca. Wychodząc z założenia, że celem jest jedynie krótkotrwałe przetrwanie z okresu wzmożonych represji (rozpoczętych w październiku 1944 roku) Lis próbował zbudować silna grupę partyzancką zdolną do kontrolowania obszaru, na którym miał operować. Największy rozkwit oddziału nastąpił w kwietniu 1945 roku, kiedy do oddziału zaczęli dołączać dezerterzy z ludowego Wojska Polskiego, byli żołnierze Armii Krajowej. Surdej twierdził, że Lis pełnił wtedy rolę zbliżoną do funkcji dowódcy rejonu AK (część obwodu). Przyjął pseudonim „Śmiały” lecz praktycznie go nie wykorzystywał podpisując się swoim nazwiskiem. Oddział jego był podzielony na placówki, na czele których stali mianowani przez Lisa dowódcy, określani jako jego zastępcy. Powstały one częściowo na bazie dawnych placówek AK i BCh. Łączność z dowódcą przebywającym w leśnym obozie zapewniona była przez gońców. Zakłada się, że stworzone przez Lisa zgrupowanie partyzanckie liczyło w 1945 roku od 70 do nawet 250 ludzi[12].

Jak za pierwszej okupacji również teraz, pomimo tego że Lis nawiązywał do tradycji AK, był pod silnym wspływem NSZ a później Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. Dlatego też pierwszym zorganizowanych akcji stały się posterunki MO i ich obsady oraz funkcjonariusze resortu bezpieczeństwa. Na celowniku znalazły się miejscowe posterunki, takie jak np. w Cmolasie, Kolbuszowej, Wadowicach Górnych czy Ostrowach Baranowskich, itd. Ponadto „Lisowczycy” przeprowadzali szereg akcji dochodowych, atakując głównie placówki państwowej służby leśnej oraz spółdzielnie produkcyjne. Głośnym echem w regionie odbiła się akcja przeprowadzona w Zielone Świątki (20 maja 1945 roku) w Kolbuszowie, kiedy to żołnierze Lisa zorganizowali zasadzkę, rozbroili milicjantów i uprowadzili im przedwojenny sztandar Stronnictwa Ludowego, który miał brać udział w komunistycznych uroczystościach[13]. 11 czerwca 1945 roku dwudziestopięcioosobowy pododdział partyzantów pod bezpośrednim dowództwem Wojciecha Lisa rozbroił posterunek Straży Ochrony Kolei na stacji Jaślany, zabierając dziewięć karabinów. Oddział Lisa odpowiada również za wykonanie kilku udanych i nieudanych zamachów, których celem byli głównie pracownicy UB i ich konfidenci oraz zagorzali członkowie PPR[14].

Resort bezpieczeństwa próbował zlikwidować grupę Lisa, co jakiś czas organizując kolejne obławy. Do pomocy lokalnym strukturom została wysłana dodatkowa kompania Wojsk Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Jednak wszystkie akcje kończyły się fiaskiem. W związku z tym UBP otrzymał zadanie, by za pomocą pertraktacji doprowadzić do dobrowolnego  rozbrojenia się oddziałów leśnych i ujawnienia ich żołnierzy. Do pierwszego spotkania PUBP w Mielcu ze „sztabem” Wojciecha Lisa doszło 25 czerwca 1945 roku w młynie w Hykach Dębiakach i trwało ponad 6 godzin. W trakcie rozmów Lis przedstawił żądania, od których uzależniał ujawnienie siebie i swoich żołnierzy, m.in. zapewnić bezpieczeństwo partyzantom po ujawnieniu, ukaranie aktywnych w zwalczaniu podziemia milicjantów oraz wymiany starostów i przede wszystkim uwolnienie aresztowanych żołnierzy podziemia[15]. Po spotkaniu w młynie miało dojść do kolejnych rozmów jednak Lis zdawał sobie sprawę o niemożliwości spełnienia stawianych przez niego wymagań. Ponadto w celu przerwania rozmów do oddziału przybyli przedstawiciele NSZ, którzy zabronili Lisowi demobilizacji oddziału. Lisa podobno miał przekonać awans na chorążego nadany przez komendant obwodu NSZ. W lipcu 1945 roku walka, którą przerwano na czas pertraktacji, rozpoczęła się na nowo i trwała przez następne trzy lata[16].

Od pierwszej do drugiej amnestii

Tuż po zakończeniu rozmów w sierpniu 1945 roku Armia Czerwona (800 żołnierzy wraz z 400 żołnierzami NKWD wsparte setkami funkcjonariuszy UB i MO) rozpoczęła szeroko zakrojoną długotrwałą obławę w lasach Puszczy Sandomierskiej. Lis został zaskoczony jej siłą i rozproszył oddział. Część partyzantów zdołała opuścić pierścień okrążenia, pozostali zaś zaszyli się głęboko w lasach i próbowali przetrwać. Latem 1945 roku w dniu Matki Boskiej Zielnej wojska sowieckie przy użyciu czołgów i samochodów pancernych urządziły obławę na nasz oddział – relacjonował po latach Leon Tacik „Groźny” – Wojtek wiedział o wszystkich ruchach, ponieważ informowała go o nich okoliczna ludność. Głodni i przemoknięci przechodziliśmy z jednego rewiru leśnego do drugiego. Nie było możliwości wysuszenia ubrania ani rozpalenia ogniska, gdyż dym mógłby wskazać nasze położenie[17].

Pomimo zaangażowania znacznych sił i środków sowieci nie odnieśli większych sukcesów. Przez dwa tygodnie stoczyli szereg mniejszych potyczek, w których partyzanci nie ponieśli strat. Pod koniec sierpnia do akcji weszli również żołnierze z 5. Samodzielnego Batalionu Operacyjnego KBW stacjonującego w Rzeszowie. 29 sierpnia 1945 roku stoczyli oni pierwszą walkę z „Lisowczykami”. We wrześniu do akcji weszły grupy funkcjonariuszy UB i MO. Ten okres, charakteryzujący się znacznym natężeniem obław, przebiegał równocześnie z okresem „pierwszej amnestii”, ogłoszonej 2 sierpnia i trwającej do 15 października. Część żołnierzy Lisa postanowiła z niej skorzystać (wśród nich był Wojciech Paluch oraz Stanisław Pawlik[18]), druga część zmęczona walką (większość zdemobilizowanych) wyjechała na ziemie odzyskane, gdzie próbowała rozpocząć nowe życie. W wyniku amnestii oddział skurczył się do ok. 20-30 osób, przez co Lis zrezygnował ze struktury oddziału podzielonego na placówki i zaczął dowodzić jedną grupą partyzancką[19].

Oddział Lisa nadal bardzo blisko związany był z Narodowym Zjednoczeniem Wojskowym. Na przełomie 1945 i 1946 roku został podporządkowany miejscowym strukturom PAS, którego dowódcą był Tadeusz Gajda „Tarzan”. Pierwszą akcją oddziału w 1946 roku była próba wykonania wyroku na funkcjonariuszu PUBP w Mielcu Mieczysławie Niziołku, oskarżonym o brutalność wobec przesłuchiwanych. Do akcji wydzielony został sześcioosobowy patrol pod bezpośrednim dowództwem Lisa. Niestety zawiódł wywiad bo Niziołka nie było wtedy w domu. W styczniu i lutym oddział Lisa kilkukrotnie atakował pojedyncze patrole MO i stoczył potyczkę z mieleckim UB. 13 lutego Lis na czele siedmioosobowej grupy odbił ze szpitala aresztowanego przez UB Jana Winiarza[20].

20 marca 1946 roku oddział Lisa ostrzelał z wcześniej przygotowanej zasadzki samochód z sowieckimi żołnierzami. Zgodnie z zeznaniami przed nadjeżdżający samochód miał wyjść osobiście Wojciech Lis i próbować go zatrzymać, jednak gdy samochód nie zatrzymywał się został ostrzelany. Zapewne ku zaskoczeniu partyzantów, w tym momencie nadjechali wracający z odprawy w Rzeszowie funkcjonariusze UB. Wobec tego leśny oddział wycofał się. Tego samego dnia kierownik WUBP w Rzeszowie kpt. Wiśniewski wysłał do Warszawy telegram, w którym meldował, że […] czterech sowietów ciężko rannych zabrano do szpitala do Mielca. Ilu zabitych i spalonych na razie nie wiadomo. […] Droga ta jest kontrolowana przez bandę „Lisa”. Wojsk Wewnętrznych nie ma, [gdyż] wysiedlają Ukraińców z Jarosławskiego, a część jeszcze nie wróciła z lubelskiego[21]. Można powiedzieć, że cały okres do lata 1946 roku był bardzo aktywny dla oddziału „Lisa”, nie było dnia żeby partyzanci nie przeprowadzili akcji, zaś co jakiś czas dochodziło do większych starć, jak np. 7 kwietnia potyczka z KBW czy 3 maja rozbicie posterunku MO w Cmolasie[22].

W sierpniu 1946 roku doszło do spotkania Wojciecha Lisa, posługującego się pseudonimem „Grożny”, z żołnierzami Zgrupowania partyzanckiego WiN mjr. Hieronima Dekutowskiego „Zapory”. Efektem tego było podporządkowanie się Lisa rozkazom „Zapory”, dzięki temu jego oddział stał się częścią większego zgrupowania zbrojnego podziemia i uzyskał „legitymizację”[23]. Lis wraz z pododdziałami „Zapory” przeprowadził szereg akcji przeciwko reżimowi w celu podkreślenia obecności partyzantów i zmniejszenia komunistycznego terroru. Przykładowo 19 sierpnia 1946 roku rozbrojono pociąg w Tuszowie Narodowym, dzień wcześniej rozbito posterunek MO w Padwi, w nocy z 14 na 15 września przeprowadzono akcję w Zapolu na rodziny funkcjonariuszy UB.

Od lewej: Konstanty Kędzior, Wojciech Lis, Jan Rydzowski – zima 1947/1948 | Źródło: Zbiory Autora

Po odejściu „Zapory” Lis nadal prowadził walkę z komunistami. 6 października 1946 roku dwudziestoosobowy oddział dokonał rozbrojenia posterunku MO w Borowej, a następnie likwidację najaktywniejszych aktywistów we wsi. 17 października 1946 roku wykonano wyrok  na funkcjonariuszu PUBP w Mielcu Stefanie Grzelaku.

Dużą stratą dla oddziału, jak i samego Wojciecha Lisa, była obława w Ostrowach Baranowskich dokonana przez KBW-UB na pododdział dowodzony przez „Zerwikaptura”. W wyniku walki poległo ośmiu podkomendnych Lisa: Tadeusz Jaworski, Józef Mrozik, Stanisław Lis, Michał Chłopek, Wojciech Głowieńka, Antoni Maksoń oraz dwóch nieznacznych z imienia i nazwiska żołnierzy niepodległościowego podziemia. Śmierć ta tragicznie dotknęła „Mściciela”. W jednym z raportów do Rzeszowa szef UB w Mielcu pisał, że w dniu 5 grudnia 1946 roku doniósł nasz agent „Młot”, że Lis Wojciech przechodził przez Hyki Dębiaki i przyszedł do pastuchów, którzy palili ognisko, usiadł przy nich i opowiadał, że zginęli jego najważniejsi ludzie i co on teraz będzie robił – zaczął płakać i odszedł stronę lasu[24].

Rok 1946 był dla Wojciecha Lisa okresem najaktywniejszych działań prowadzonych przeciwko reżimowi komunistycznemu, poczynając od rozbijania posterunków, walki z żołnierzami i funkcjonariuszami, poprzez przeprowadzanie akcji ekspropriacyjnych, kończąc na wykonywaniu wyroków na najaktywniejszych partyjniakach. Natomiast nadchodzący rok miał okazać się dla partyzantów bardzo ciężki. W styczniu odbyły się sfałszowane wybory, od samego początku nowego roku prowadzono na szeroką skalę obławy przeciwko leśnym, a 22 lutego komuniści ogłosili kolejną amnestię, która bardzo osłabiła wolę dalszej walki wśród partyzantów.

Cel: upolować „Lisa”

Po zakończeniu amnestii na terenie województwa rzeszowskiego pozostało łącznie cztery oddziały partyzanckie, które nie złożyły broni. Dla porównania na tym terenie w okresie od stycznia 1946 roku do kwietnia 1947 roku istniało czternaście takich oddziałów skupiających wokół siebie ok. 900 osób[25]. Jednym z oddziałów, które nie skorzystały z amnestii była siedmioosobowa grupa pod dowództwem Lisa, wśród nich znaleźli się: Konstanty Kędzior, Jan Rydzowski, Michał Piekoś, Józef Kozak, Andrzej Rzeszutek.

Lis był świadomy sytuacji, w której się znalazł, dlatego też jesienią 1947 roku, być może na rozkaz „Zapory”[26], rozpoczął przygotowania do opuszczenia kraju. Chciał wyemigrować do USA i poczynił ku temu swoje pierwsze kroki. Jednak wymagało to znacznych nakładów finansowych, co spowodowało ponowne rozpoczęcie  prowadzenia działań, chociaż już teraz głównie o charakterze ekspropriacyjnym. Warto jednak zaznaczyć, iż przez tak długą walkę i pomimo fatalnej sytuacji w jakiej się znalazł Wojciech Lis ani razu nie posunął się do rabowania ludności cywilnej niezwiązanej z formacją komunistyczną, atakował wyłącznie obiekty państwowe[27].

W międzyczasie resort bezpieczeństwa rozpoczął operację „Lasy”, której celem było rozbicie grupy Wojciecha Lisa. PUBP w Mielcu rozszerzał krąg swoich agentów i informatorów, dzięki czemu coraz częściej były organizowane obławy. Od września 1947 roku za Lisem w pogoń uderzyła jedna z grup operacyjnych KBW licząca ponad 50 żołnierzy pod dowództwem por. Józefa Włodyki i funkcjonariusza WUBP Alfreda Twardowskiego. Plan ten jednak się nie powiódł, a nawet zakończył się śmiercią por. Włodyki zastrzelonego przez Wojciecha Lisa 6 listopada 1947 roku. Wobec tego WUBP w Rzeszowie postanowił zlikwidować zagrożenie poprzez jego zamordowanie z wykorzystaniem tajnego agenta. Pętla wokół nieuchwytnego partyzanta zaciskała się coraz bardziej. 5 stycznia zostali aresztowani Jan Rydzowski, Juliusz Ortyl oraz Stanisław Hyjek. Pomimo ciężkiego przesłuchania nie zdradzili miejsca pobytu swojego dowódcy.

Tymczasem WUBP w Rzeszowie miało „plan B”. Dzień przed aresztowaniem współpracowników Lisa do akcji wkroczył agent „Tor” – Wojciech Paluch – były podkomendny Wojciecha Lisa ujawniony i zwerbowany na agenta po amnestii w 1945 roku. Cel jego działania był jeden: zabić. Dzięki kombinacji operacyjnej UB „Torowi” udało się nawiązać  z Lisem i Kędziorem. 30 stycznia 1948 roku w okolicach leśniczówki Peterami Paluch zamordował z zimną krwią Lisa i Kędziora. Gdy […] mocno usnęli agent „Tor” delikatnie wyciągnął pistolet Lisa i w drugiej ręce trzymał swój i z obu rąk oddał jednocześnie strzały w ich głowy, które okazały się śmiertelne – informował raport WUBP[28]. Za dokonaną akcję Paluch otrzymał 2 tys. zł oraz kupon na garnitur i skórę na buty z cholewami.

Ciała Wojciecha Lisa i Konstantego Kędziora – zamordowanych przez agenta UB „Tor” | Źródło: IPN

Na miejsce mordu pojechała grupa funkcjonariuszy UB dowodzona przez Szefa PUBP w Mielcu – por. Wojciecha Pacanowskiego, która upozorowała potyczkę, a następnie zabrała ciała Lisa i Kędziory do siedziby PUBP. Tam ciała miały zostać zbezczeszczone a następnie skrycie pochowano je na śmietniku Komendy Powiatowej MO w Mielcu.

Szczątki Wojciecha Lisa „Mściciela” oraz Konstantego Kędziora „Dęba” zostały odnalezione i ekshumowane 30 października 1991 roku. Dnia 2 maja 1992 roku odbył się uroczysty pogrzeb obu zamordowanych partyzantów na cmentarzu parafialnym w Mielcu, w którym wzięło udział ok. 2 tys. ludzi. Zaś w dniu Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” 1 marca 2011 roku prezydent Bronisław Komorowski odznaczył pośmiertnie Wojciecha Lisa Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski[29].

Grobowiec Wojciecha Lisa na cmentarzu parafialnym w Mielcu | Fot. Kroton (domena publiczna – Wikimedia Commons)

PRZYPISY:
[1] M. Surdej, Oddział partyzancki Wojciecha Lisa 1941-1948, Rzeszów-Mielec 2009, s. 18-19.
[2] Cyt. za: M. Piórek, Niektóre aspekty z życia i działalności konspiracyjnej legendarnej postaci Wojciecha Lisa ps. „Śmiały”  w latach 1913-1948 w ocenie historyka-regionalisty, „Rocznik Kolbuszowski”, 2012, nr 12, s. 230.
[3] M. Maciąga, Lis Wojciech, [w:] Mielec. Studia i materiały z dziejów miasta i regionu, t. 3., pod. red. F. Kiryka, Mielec 1994, s. 640.
[4] M. Surdej, op.cit., s. 31-36.
[5] K. Łubieński, Kartki z wojny, Warszawa 1976, s. 134.
[6] M. Piórek, op.cit., s. 234-235.
[7] Wojciech Lis rozbił i rozbroił bandę braci Parysów, którzy terroryzowali teren Puszczy Sandomierskiej napadając na biednych gospodarzy. Po ich złapaniu Lis ukarał obu braci chłostą. Za ten czyn później był ścigany przez resort bezpieczeństwa albowiem pod koniec wojny bracia Parysowie działali w Armii Ludowej a po wkroczeniu sowietów jeden z nich został komendantem posterunku MO a drugi pracował w PUBP w Mielcu.
[8] M. Maciąga, Portret jednego z  wielu. Lisowczycy, „Katolik. Tygodnik Społeczno-Kulturalny Stowarzyszenia PAX”, 1989, nr 46/369, s. 18.
[9] AIPN Rz 05/27, Notatka służbowa funkcjonariusza KW MO w Rzeszowie Stanisława Walca na temat działalności oddziału Wojciech Lisa, 8 VI 1976 r., (Rzeszów), k. 64.
[10] Cyt. za: M. Piórek, op.cit., s. 238.
[11] M. Surdej, op.cit., s. 70-71.
[12] Ibidem, s. 83.
[13] Odebranie komunistom sztandaru Stronnictwa Ludowego (wg relacji Edwarda Babuli), „Majdańzczyzna”, 1995, nr 58, s. 3-4.
[14] M. Piórek, op.cit. s. 236-240.
[15] IPN-04/211, Sprawozdania z pracy PUBP w Mielcu 1945-1948, Protokół spisany dnia 25 czerwca 1945 r. w pow. Mieleckim, 25 VI 1945 r., (Mielec), k. 26-29.
[16] M. Surdej, Spotkanie przedstawicieli władz Mielca z Wojciechem Lisem – Hyki Dębiaki, 25 VI 1945 r., http://www.academia.edu/3754041/Spotkanie_przedstawicieli_w%C5%82adz_Mielca_z_Wojciechem_Lisem_Hyki_D%C4%99biaki_25_VI_1945_r, s. 1-9, dostęp: 29.04.2018 r.
[17] L. Tacik, Relacje „Groźnego” – partyzanta WiN, „Korso”, 15 IV 1993.  
[18] Obaj zostali szybko zwerbowani na informatorów UB: Paluch otrzymał pseudonim operacyjny „Wat”, a Pawlik działał pod pseudonimem „Młot”. Obaj byli bardzo aktywni w rozpracowaniu Lisa i jego żołnierzy, aż do jego śmierci w 1948 roku.
[19] M. Surdej, Oddział partyzancki Wojciecha…, s. 141-152.
[20] AIPN Rz 04/211, Raport dekadowy szefa PUBP Mielec 7.II-17.III.1946, k. 94.
[21] AIPN Rz 043/4, Telefonogram z dnia 20 III 1946 r. godz. 21:20 od kierownika WUBP w Rzeszowie do Departamentu VII MBP, 21 III 1946 r., (Warszawa), k. 34.
[22] M. Surdej, Oddział partyzancki Wojciecha…, s. 166-192.
[23] Ibidem.
[24] AIPN 04/211, Raport dekadowy szefa PUBP w Mielcu do szefa WUBP w Rzeszowie za okres 27.XI-7.XII.46, 7 XII 1946 r., (Mielec), k. 185.
[25] Atlas polskiego podziemia niepodległościowego 1944–1956, pod red. R. Wnuka, S. Poleszaka, A. Jaczyńskiej, M. Śladeckiej, Warszawa–Lublin 2007, s. 60.
[26] W lecie 1947 roku do Lisa miała przybyć łączniczka Hieronima Dekutowskiego „Zapory”, która miała dostarczyć rozkaz o zaprzestaniu prowadzenia akcji i usunięcia się z terenu.
[27] Opis poszczególnych akcji: M. Surdej, Oddział partyzancki Wojciecha…, s. 245-260.
[28] AIPN Rz 04/211, Raport dekadowy PUBP w Mielcu do WUBP w Rzeszowie za okres 1.II-10.II.1948, 9 II 1948 r., (Mielec), k. 238.
[29] Pośmiertne odznaczenie dla Wojciecha Lisa , https://wojciech-lis.blogspot.com/2018/02/posmiertne-odznaczenie-dla-wojciecha.html, dostęp: 29.04.2018 r.