Menu Zamknij

Gajewski Tadeusz „Nagan”

Tadeusz Gajewski urodził się 16 września 1925 roku jako syn Ludwiki oraz Jana Gajewskiego byłego legionisty Józefa Piłsudskiego, zamieszkałego na Bęczynie w gminie Urzędów. Był bratem Gabriela oraz Stanisława – również późniejszych członków Zgrupowania Oddziałów „Zapory”[1].

Rodzina Gajewskich: Jan oraz Ludwika z synami: najstarszym Gabrielem – uczniem gimnazjum, średnim Tadeuszem (z prawej) i najmłodszym Stanisławem (1938 r.) | Zbiory Stanisława Gajewskiego „Stasia”

Po wybuchu wojny dość szybko przy wsparciu ojca cały dom Gajewskich włączył się w działalność konspiracyjną. Pomimo młodego wieku, 16 lat, Tadeusz Gajewski został zaprzysiężony do ZWZ-AK do miejscowego plutonu pod dowództwem Mieczysława Cieszkowskiego „Grzechotnika”. Do patrolu zgłosił się z karabinem własnoręcznie zdobytym przez rozbrojenie żołnierza niemieckiego przy użyciu pistoletu wystruganego z drewna – wspominał po latach Konstanty Wójcik „Chińczyk” (jego dowódca drużyny)[2]. Przyjął pseudonim „Nagan”, chociaż jak wspomina Bolesław Wyrostek „Jan/Przemysław”, Tadeusz często był nazywany zdrobniale „Taduniem” bądź z dzieciństwa „Kłapciuchem”.

Z biegiem czasu gdy „Kłapciuch” zaczął wykazywać w pracach gospodarskich postępy przerastające jego wiek młodociany, a potem w partyzantce odwagę i bojowość połączone ze skromnością, wszyscy przez sympatię koleżeńską i szacunek zwali go zdrobniale „Tadunio” – wspominał Bolesław Wyrostek „Jan”[3].

W 1943 roku patrol Mieczysława Cieszkowskiego „Grzechotnika” został włączony jako oddział garnizonowy należący do Oddziału Dyspozycyjnego Kedywu AK, którym dowodził początkowo cichociemny Jan Poznański „Ewa”, następnie Stanisław Jagielski „Siapek” a od lutego 1944 roku Hieronim Dekutowski „Zapora”. Od kwietnia 1944 roku pluton został podporządkowany pod oddział Mieczysława Lorenca „Szmerlinga” i przekazany do zgrupowania „Przepiórki-Zagona” w Inspektoracie Puławy.

Tadeusz Gajewski „Nagan” wchodził w skład drużyny bojowej dowodzonej przez Konstantego Wójcika „Chińczyka” i pełnił funkcje RKM-isty. Cała drużyna liczyła 11 żołnierzy i jej główny trzon tworzyli koledzy z przedwojennego kraśnickiego gimnazjum[4].

„Nagan” wziął udział w większości akcji wykonywanych przez oddział „Chińczyka”, w tym ataki na niemieckie pociąg urlopowe (m.in. w Sadurkach, Wilkołazie, Niezabitowie, Gołebiu), wykonanie zamachu na zarządcy majątku Bernharda Zoberbiera (9 lipca 1943 r.) czy rekwizycji żywca w majątku niemieckim w Kręciszówce (19 grudnia 1943 r.), a także pokazie siły w Baranowie (25 czerwca 1944 r.) i uderzeniu na zespół majątków niemieckich w Kluczkowicach (14 lipca 1944 r.). Następnie oddział wziął udział w akcji „Burza” na terenie Urzędowa, wyzwalając miejscowość przed przybyciem Rosjan[5].

Po wkroczeniu sowietów na teren Lubelszczyzny rozpoczął się nowy okres utrwalania władzy ludowej w Polsce. 3 września 1944 roku do gospodarza Stefana Wyrostka udało się pięciu milicjantów, żeby odebrać konia którego pozostawili mu partyzanci. W domu tym często kwaterowali żołnierze AK. Z zamiarem wyjaśnienia sprawy i pomocy pokrzywdzonemu gospodarzowi udał się tam także Tadeusz Gajewski.

Kiedy zbliżyliśmy się z Jasiem [Jan Surdacki „Pręt” – przyp. aut.] do gospodarstwa Władysława Grzebuły, drugiego sąsiada Wyrostka od wschodu, zaczęliśmy się czołgać pod płotem.  – relacjonował uczestnik tych wydarzeń Bolesław Wyrostek „Jan” – Słyszeliśmy niewyraźne okrzyki, a po chwili padły strzały – krótką serię z automatu i prawie równocześnie donośny, wyraźny, rozpaczliwy krzyk „Tadunio zabity” […] Podszedłem bliżej ku zagrodzie sąsiada Chruścielewskiego i zobaczyłem „Tadunia”, a w pobliżu Mariana [Marian Kasza „Róża” – przyp. aut.] i Kwiryna [Kwiryn Surdacki „Felek” – [przyp. aut.] rozpaczliwie wykrzykujących „Tadunio zabity”.  Krzyk przerzucił się na wszystkie strony, a wokoło zaczęły się pojawiać znajome postacie. […] Na tę wieść Gabriel [Gabriel Gajewski „Oset”, brat Tadeusza – przyp. aut.] serią powalił dwóch milicjantów znajdujących się przed domem Wyrostka. Za chwilę usłyszeliśmy błagalne wołanie innego milicjanta dochodzące zza domu od strony zabudowań gospodarczych. „Panowie nie strzelajcie, pokażę wam gdzie schował się komendant ale nie strzelajcie”. […] Był to Henryk z Moniak. Wskazał miejsce ukrycia ich komendanta. Podskoczyłem, odpiąłem mu pas a prawą celując pistoletem gotowym do strzału krzyknąłem – „prowadź, bo zginiesz”. Prowadził do pobliskiego brogu z sianem za domem i po drabinie na ten bróg. Z pełną ostrożnością weszliśmy do góry, leżał tam ukryty komendant, a przy nim pistolet automatyczny – pepesza. Zabrałem ją i zeszliśmy we trzech na dół. Tu oczekiwała nas grupa uzbrojonych i podnieconych naszych chłopców. Podbiegli: Robert Surdacki „Jurek” i Hieronim Żyszkiewicz. Najpierw obrzucili tego komendanta MO (zwał się Czesław Zdyb[6]) zarzutami, że należał do zbrodniarzy „Cienia”. […] To trwało krótko – Robert i Hieronim rozłożyli komendanta seriami automatów. Już wcześniej nim przybyli z Jasiem, Robert powalił najstarszego z milicjantów 42-letniego Władysława Rossowskiego. […] Śmiertelnie rannego Tadunia przewiozło kilku kolegów na furmance Olka Grzebuły „Kasperka” do domu Feliksa Surdackiego w lesie za Bęczynem. Milicjanta Henryka Zająca – nieświadomi zwolniliśmy, wrócił do domu na Moniaki. Gdy przybył doktor Józef Ściegienny wyjął z głowy Tadunia dwie kule, okazało się, że pochodziły ze stena, którym właśnie strzelał Henryk. Okrył się potworną hańbą. Zabił Tadunia i zdradził swojego komendanta. Na Moniakał łgał żeśmy go wieszali. Popełniliśmy wielki błąd, puszczając go wolno ale w popłochu na miejscu tragedii nie byliśmy świadomi, że to on zabił Tadunia – wspominał po latach Bolesław Wyrostek[7].

Grób rodziny Gajewskich, w tym „Nagana” | Fot. R. Surdacki

Pomimo opieki lekarskiej ciężko ranny Tadeusz Gajewski „Nagan” zmarł 7 września 1944 roku. Został pochowany na urzędowskim cmentarzu.


PRZYPISY:
[1] B. Mazik, Żołnierze Wyklęci z Urzędowa, „Głos Ziemi Urzędowskiej”, 2017, s. 32.
[2] K. Wójcik, Czas okupacji od października 1939 roku do sierpnia 1944 roku, „Głos Ziemi Urzędowskiej”, 2009, s. 55.
[3] B. Wyrostek, Starcie z milicją 3-go września 1944 r. na Bęczynie, „Głos Ziemi Urzędowskiej”, 1996, s. 36.
[4] W. Szymanek, W latach okupacji niemieckiej 1939-1944, [w:] Dzieje Urzędowa, pod red. R. Szczygła, M. Surdackiego, Lublin-Urzędów 2011, s. 386-387.
[5] Ogólnie pluton „Chińczyka” wykonał łącznie 13 ważniejszych akcji zbrojnych, część w ramach Inspektoratu Lublin (8. pułk piechoty leg. AK), a część już będąc podporządkowanym pod Inspektorat Puławy (15. pułk piechoty AK „Wilków”); K. Wójcik, Działania sabotażowo-dywersyjne Kedywu AK z Urzędowa, [w:] Urzędów w latach okupacji niemieckiej 1939-1944, s. 102-147.
[6] Jan Surdacki „Pręt” twierdził, że nazywał się on Czesław Wstyd, a pozostali milicjanci to: Władysław Rossowski, Aleksander Łazarz, Feliks Jarosz; J. Surdacki, Sprawa nr 157/45 r., „Głos Ziemi Urzędowskiej”, 2005,  s. 43.
[7] B. Wyrostek, op.cit., s. 36-37.