Menu Zamknij

Domański Jan „Boy”

Jan Domański urodził się 16 marca 1925 roku w Łopienniku w rodzinie Waleriana i Marii z domu Mazur. Ukończył szkołę powszechną i pracował na rodzinnym gospodarstwie. Nie udało się ustalić więcej informacji o jego dzieciństwie oraz działalności konspiracyjnej w czasie okupacji niemieckiej.

Pierwsze informacje zdobyte przez instytucje bezpieczeństwa rozpoczynają się na notatce, że Domański został jednym z pierwszych członków specjalnego oddziału utworzonego przez Hieronima Dekutowskiego „Zaporę” w maju 1946 roku[1]. Była to żandarmeria Zgrupowania, do której należało zwalczanie przestępczości pospolitej (grup rabunkowych) oraz prowadzenie akcji skierowanych przeciwko osobom szczególnie niebezpiecznym z punktu widzenia oddziałów leśnych (tj. szpicli i konfidentów, aktywnym członkom ORMO i PPR, milicjantom i funkcjonariuszom UB). Dowódcą tego kilkuosobowego oddziału został mianowany Roman Groński „Żbik”. Do jej pierwszych członków należeli: Walerian Tyra „Walerek”/„Zuch”, Stanisław Czuba „Wojciech” oraz właśnie Domański używający pseudonimu „Boy”[2].

W czerwca 1946 roku żandarmeria „Żbika” skupiła się głównie na walkach z grupami bandyckimi. Jednakże w połowie miesiąca partyzanci przechodzili przez wieś Dobrowola, gdzie otrzymali informacje, że na terenie wsi przebywa pracownica UB Zofia Pałka. Wobec tego czwórka udała się do jej rodzinnego domu, gdzie dowiedzieli się od jej ojca, że Zofia przebywa z koleżanką z warszawskiego UB na urlopie i chwilowo wyszły do lasu. Wówczas partyzanci zarekwirowali legitymacje służbowe i poczekali na powrót kobiet. Następnie zostały one obezwładnione i za karę obcięto im włosy, a dla zwiększenia poczucia strachu wywieziono je do sąsiedniej wsi i zagrożono śmiercią, jeśli nadal będą pracować dla resortu[3].

Pod koniec czerwca 1946 roku żandarmeria otrzymała od „Zapory” rozkaz przejścia na teren Janowa Lubelskiego i skontaktowania się tam z oddziałami Narodowego Zjednoczenia Wojskowego i podporządkowania ich pod rozkazy WiN. W drodze do Janowa, 29 czerwca, oddział postanowił zarekwirować gotówkę z kasy na stacji kolejowej Szastarka. Dokładny opis akcji można znaleźć w protokole z przesłuchania „Żbika”: „Zucha”, „Boya” i „Wojciecha” wysłałem na stację, a sam pozostałem między domami przy torach.  – zeznawał „Żbik” – Nadjechał transport z żołnierzami sowieckimi. Kilku sowietów wyskoczyło z wagonu i zobaczyli mnie. Chciałem uciec ale nie miałem gdzie. Widząc zbliżającego się oficera sowieckiego zastrzeliłem go. Nadbiegł drugi strzelając z automatu. Puściłem serię z automatu zabijając i jego. Zaczęła się strzelanina. Nie mając wyjścia z sytuacji, zaczęliśmy krzyczeć i wydawać rozkazy oficerom (wymieniałem pseudonimy różne) by zajmowali stanowiska ogniowe rkmy itp. Jednocześnie strzelaliśmy wszyscy z posiadanej broni. Sowieci myśląc, że jest nas dużo i widząc, że my rzucając rozkazy nacieramy na nich, wycofali się na drugą stronę wagonów i do pobliskiego lasu. W tej chwili nadjechał ze strony przeciwnej (od Kraśnika) drugi pociąg i zobaczyliśmy wyglądające czapki WP – Zrobiliśmy podobny szum jak przedtem, co w efekcie spowodowało ucieczkę części żołnierzy. Kilku zatrzymaliśmy, zabraliśmy im płaszcze i biorąc sobie do pomocy dwóch chłopów uciekliśmy wzdłuż toru w las a potem na Janów Lubelski. Zatrzymując ten drugi pociąg rozbiłem lokomotywę granatem angielskim. Z akcji w Szastarce zabraliśmy kilka płaszczy i czapek sowieckich, dwa pistolety i 5 lub 7 karabinów[4]. Na podstawie korespondencji resortu można ustalić, że w walce poległo dwóch żołnierzy sowieckich (Mikołaj Podkarow i Jegor Ładowski) oraz ppor. ochrony kolejowej Władysław Pogorzałka oraz przez przypadek śmiertelnie ranny został 15-letni syn kierownika spółdzielni Rolniczo-Handlowej na stacji kolejowej w Szastarce[5].

Po wstępnych rozmowach z dowódcami oddziałów NZW Józefem Janajem „Janiem” oraz Józefem Zadzierskim „Wołyniakiem” oddział powrócił na swój teren. Tam partyzanci postanowili zarekwirować na cele oddziału pieniądze z kasy stacji kolejowej w Leśniczówce, a w lipcu dokonali akcji ekspropriacyjnej na spółdzielnię w Kłodnicy, Pusznie oraz młynie państwowym w Bychawie. W tym czasie oddział zwiększył swoją liczebność o dwóch nowych członków: Edwarda pochronia „Lordzika” i Tadeusza (NN) „Herb”. W trzeciej dekadzie lipca żandarmeria przemieściła się, wraz z powracającym z wizyty w powiecie kraśnickim, oddziałem Zdzisława Brońskiego „Uskoka” w rejon powiatu lubartowskiego. Celem wyprawy było odzyskanie ciała adiutanta „Zapory” – Zbigniewa Sochackiego „Zbyszka” poległego pod Zawieprzycami na początku lipca 1946 roku[6].

>>> Czytaj także: Starcie z grupą operacyjną KBW-UB pod Zawieprzycami <<<

Po dotarciu na miejsce grupa „Żbika” wzięła udział wspólnie z „Uskokiem” w próbie zarekwirowania samochodu do wykonania uderzenia na PUBP w Lubartowie. Akcję tę wspominał Czesław Sowa „Sajko”: Plan był taki […] zdobyć co najmniej trzy samochody, podjechać, rozwalić UB i wypuścić więźniów, a potem samochodami odtransportować ich w bezpieczne miejsce. Żeby zdobyć samochody zrobiliśmy zasadzkę w lesie na trasie Niemce-Łucka. Jeden samochód zdobyliśmy, skierowaliśmy go w las i czekaliśmy na następny. Zauważyliśmy, że zbliża się jakiś samochód. „Stańczyk” wyszedł na jezdnię z kimś jeszcze żeby go zatrzymać. Nie zauważył, że to nie był zwykły samochód. Potem okazało się, że to jechały dwa opancerzone samochody z Lublina do Lubartowa. […] W samochodach jechało NKWD. Posypały się serie. Nasi dwaj nie zostali trafieni, szybko zapadli w rowie, a my widząc to wszystko, otworzyliśmy ogień[7]. W wyniku starcia rannych zostało trzech sowieckich i trzech polskich żołnierzy, a „Uskok” bez strat własnych wycofał się w Lasy Kozłowieckie. Natomiast żandarmeria „Żbika” udała się po ciało „Zbyszka”, które zostało wydobyte z ziemi i pochowane na cmentarzu parafialnym w Kijanach, gdzie spoczywa do dziś.

Po powrocie w rejon powiatu kraśnickiego grupa żandarmerii dalej kontynuowała swoje główne zadania. Na początku sierpnia we wsi Piaski pod Kraśnikiem partyzanci zlikwidowali dwóch członków ORMO. Następnie „Żbik” dokonał nieudanego zamachu na funkcjonariusza PUBP Kraśnik Wawrzonka w Urzędowie. Pod koniec sierpnia cała grupa przeprowadziła akcję ekspropriacyjną na spółdzielnię w Borzechowie, a na początku września na PKP w Kłodnicy. Następnie Groński, Tyra oraz Domański zlikwidowali dwóch bandytów ze wsi Kazimierzów: Jakubczyka i Janczurę. W trzeciej dekadzie września oddział „Żbika” połączył się z plutonem Stanisława Jasińskiego „Samotnego”. Celem koncentracji oddziałów na Natalinie miała być akcja skierowana przeciwko placówce ORMO w skomunizowanych Moniakach. W wyniku splotu różnych wydarzeń w ataku wzięły udział również oddziały „Misia” oraz „Renka”, które pod dowództwem „Zapory” powróciły z Rzeszowszczyzny. Akcja rozpoczęła się po południu 24 września 1946 roku, kiedy doszło do strzelaniny. Pierwsi ogień otworzyli ORMOwcy, którym odpowiedzieli partyzanci. W wyniku strzelaniny spłonęło 29 gospodarstw[8].

>>> Czytaj więcej: Pacyfikacja „urzędowskiej Moskwy” – Moniaki w płomieniach <<<

Po akcji w Moniakach żandarmeria „Żbika” powróciła do dawnych zadań, związanych z utrzymywaniem porządku w terenie. Przez pewien czas polowali w powiecie janowskim na bandę Serwatki. W tym czasie jednak „Zapora” powołując się na rozkazy Inspektora Lubelskiego WiN wydaje polecenie zaniechania działań zaczepnych i zamelinowanie się na okres zimy. Kres istnienia żandarmerii datuje się na styczeń 1947 roku, kiedy „Zapora” mianował Romana Grońskiego „Żbika” dowódcą plutonu po poległym Michale Szeremieckim „Misiu”. Wraz z nim do oddziału przeszli „Boy”, który zmienił pseudonim na „Ułan” oraz „Walerek”.

Jan Domański „Boy”/”Ułan” ujawnił się 2 kwietnia 1946 roku wraz z większością Zaporczyków przed Komisją Amnestyjną złożoną z funkcjonariuszy PUBP w Lublinie. Zdał wówczas kilka sztuk broni: pistolet Colt, dwa pistolety maszynowe PPSz oraz polski RKM[9]. Funkcjonariusze aparatu bezpieczeństwa nigdy nie powiązali jego działalności konspiracyjnej ze służbą w żandarmerii, dzięki czemu uniknął dalszych represji.


PRZYPISY:
[1] Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej (dalej: AIPN) BU 0187/20/2, Kwestionariusz osobowy Jana Domańskiego, 15.10.1973 r., Lublin, k. 107.
[2] A. Piekarz, Działalność grupy specjalnej „3/IV” – żandarmerii zgrupowania partyzanckiego majora Hieronima Dekutowskiego „Zapory” (maj 1946-styczeń 1947), [w:] Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego w Kraśniku w latach 1944-1956, pod red. J. Romanka, Lublin 2011, s. 109.
[3] AIPN BU 2503/1/1, Protokół przesłuchania podejrzanego Romana Grońskiego „Żbika”, 29.09. 1947 r., Będzin, k. 116.
[4] Idem, Protokół przesłuchania Romana Grońskiego „Żbika”, 07.10.1947 r., Będzin, k. 115-116.
[5] AIPN BU 2305/1/2, Telefonogram nr K.D. 683/46 do Komendy Wojewódzkiej MO w Lublinie, 30.06.1946 r., Kraśnik, k. 92; Raport specjalny do Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Lublinie, 30.06.1946 r., Kraśnik, k.95.
[6] A. Piekarz, op.cit., s. 115-118.
[7] Relacja Czesława Sowy „Sajko”, [w:] Zaporczycy. Relacje Tom V, pod red. E. Kurek, Lublin 2011, s. 201.
[8] A. Piekarz, op. cit., s. 120-126.
[9] AIPN BU 0187/20/2, Kwestionariusz osobowy…, k. 107.