Menu Zamknij

Broński Zdzisław „Uskok”

Zdzisław Broński urodził się 24 grudnia 1912 roku w Radzicu Starym w powiecie lubartowskim. Był trzecim dzieckiem Franciszka i Apolonii z domu Warhulska (miał starszą siostrę oraz brata i jeszcze młodszą siostrę). Po ukończeniu szkoły powszechnej uczęszczał do gimnazjum w Lublinie, którego nie ukończył. Ewa Kurek podaje natomiast, że był absolwentem Liceum Ogrodniczego w Kijanach[1].

W 1934 roku został powołany do służby wojskowej, która odbywał w 23. pułku piechoty we Włodzimierzu Wołyńskim. Ukończył tam szkołę podoficerską i zakończył służbę w stopniu plutonowego. Po powrocie do domu pracował na gospodarstwie rodziców. We wrześniu 1939 roku został zmobilizowany i pod Koluszkami dostał się do niewoli niemieckiej, najpierw trafił do obozu jenieckiego, a potem do pracy u bauera. Uciekł prawdopodobnie w listopadzie 1940 roku i powrócił w rodzinne strony[2].

Konspiracja

Po powrocie do domu bardzo szybko nawiązał kontakty konspiracyjne. Dowodził plutonem Polskiej Organizacji Zbrojnej Racławice, która po scaleniu z Armią Krajową w 1942 roku utworzyła pluton Armii Krajowej na terenie gminy Ludwin, w placówce terenowej w Radzicu Starym. Oddział liczył 35 żołnierzy. W nocy w 15 na 16 maja 1943 roku „Uskok”, wraz z grupą jedenastu żołnierzy AK, rozbił niemiecki Arbeitsamt oraz magistrat w Łęcznej[3].

Zebrałem jedenastu chłopaków. Prawie wszyscy brali po raz pierwszy udział w poważniejszej akcji. Umundurowanie i uzbrojenie mieliśmy bardzo różne. Najpoważniejszą bronią były zwykłe, zardzewiałe kbk. Omówienie zadania, malowanie pysków przeprowadziłem w drodze. Poleciłem posługiwanie się w miarę możności językiem rosyjskim, ze względu na pogłoski o pojawiających się desantach sowieckich. O godz. 11.00 [w nocy – przyp. aut.] byliśmy na miejscu. […] Weszliśmy cichutko do miasta. Pierwszą czynnością było obezwładnienie napotkanej warty, uszkodzenie przewodów telefonicznych. Następnie ludzie podzieleni na trzy grupki przystąpili do wykonania zadań: czterech [jako] ubezpieczenie i zarazem „robienie ruchu” na mieście („robienie ruchu” miało taki skutek, że później fama głosiła, iż było około stu desantów pieszo i konno); trzech robiło Arbeitsamt i trzech magistrat. W Arbeitsamtcie wyniesiono wszystkie papiery na podwórko i na stosie spalono. Najwięcej kłopotu było z magistratem, gdzie ilość papierów była tak wielka, że wynoszenie trwało by zbyt długo, a na to nie pozwalała krótka noc majowa. Polano wszystko naftą i zapalono wewnątrz. […] Na twarzach wszystkich chłopaków pojawił się szelmowski uśmiech zadowolenia[4]. – wspominał w swoim pamiętniku Zdzisław Broński „Uskok”.

Pod koniec 1943 roku na terenie placówki w Radzicu Starym samodzielnie zaczął powstawać oddział partyzancki, nad którym dowództwo objął właśnie „Uskok”. 16 maja 1944 roku na mocy rozkazu inspektora lubelskiego na wniosek komendanta obwodu Lubartów AK został utworzony oddział partyzancki „Uskoka”, który został włączony w zgrupowanie oddziałów 3. kompanii 8. pułku piechoty legionów AK jako VI pluton. Zalążkiem oddziału była grupa „spalonych” członków AK z rejonu Ludwinów, którzy musieli uciekać do lasu przed aresztowaniem. W maju 1944 roku stan oddziału był szacowany w granicach 40 ludzi, a w bezpośrednim okresie przed akcją „Burza” na 60 żołnierzy. Składał się z trzech drużyn. Każda z nich podzielona była na trzy sekcje. Dowódcami drużyn byli: Władysław Lech „Sokół”, Jan Spaczyński „Mak” i Jan Mendel „Czarny”, zaś szefem oddziału i nieformalnym zastępcą „Uskoka” był Zygmunt Libera „Babinicz”[5]. Siedzibą oddziału był las zawieprzycki, a następnie lasy kozłowieckie i parczewskie.

Oddział „Uskoka” w lasach kozłowieckich. Wśród stojących na pierwszym planie: czwarty od lewej podporucznik Zdzisław Broński „Uskok”, Roman Gocyła „Jastrząb”, szósty Zygmunt Libera „Babinicz”. Wśród siedzących pierwszy z prawej Jan Mendel „Czarny” | Oryginał w zbiorach Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej im. H. Łopacińskiego w Lublinie, sygn. 4870/I, www.bc.wbp.lublin.pl.

Na przełomie maja i czerwca 1944 roku oddział „Uskoka”, wspólnie z oddziałem Aleksandra Sarkisowa „Szarugi” z Obwodu Lublin-Powiat, zorganizował zasadzkę na kolumnę niemiecką na drodze Czemierniki-Lubartów. 16 lipca 1944 roku oddział „Uskoka” rozkazem Komendy AK Lublin został podporządkowany, do przybyłej na te tereny na początku czerwca, 27. Wołyńskiej Dywizji AK. Współdziałał z nią w rejonie Ostrowa Lubelskiego, próbując rozbijać oddziały niemieckie patrolujące teren w ramach akcji „Sturmwind II”. Następnie podjął samodzielne działania staczając kilka potyczek z Niemcami, m.in. w rejonie Ludwina (obecnie pow. łęczyński) stoczył potyczkę z pododdziałem Wehrmachtu, w której stracił jednego zabitego i dwóch rannych, biorąc do niewoli 7 Niemców. 22 lipca oddział „Uskoka” stacjonował w leśniczówce Ludwinów, czekając na koncentrację 3. kompanii IV batalionu 8. pp. Leg. AK., gdy nagle w okolicy pojawił się oddział zmotoryzowany. „Uskok” myśląc, że nadjeżdżają Niemcy zorganizował zasadzkę, podczas której pododdział Romana Gocuła „Jastrzębia” otworzył ogień do pierwszej ciężarówki. Po pierwszych strzałach okazało się jednak, że zaatakował sowieckich żołnierzy, już w pierwszej salwie zabijając dwóch z nich. „Uskok” bardzo szybko opanował sytuację i zaprzestał walki, a następnie wytłumaczył pomyłkę sowieckim dowódcom (oddając przy tym złapanych niemieckich jeńców)[6].

„Góral” [N.N.] , który został ranny przy wycofywaniu się z leśniczówki do rowu, nie wrócił do budynku, jak miał polecenie, lecz został w zbożu za leśniczówką. Podczas libacji „Jastrząb” był na zewnątrz i słyszał w tamtym kierunku kilka strzałów. Chciał sam iść, ale został przez sowietów zatrzymany aż do ich odjazdu. Po odjeździe znaleziono ciało „Górala” poprzestrzelane i obrabowane[7].

Sowieci – początek drugiej okupacji

3 sierpnia 1944 roku „Uskok” posiadający wiedzę co sie stało z 27. Wołyńską Dywizją Piechoty AK w Skrobowie oraz doświadczenie ze spotkania sprzed kilku dni, rozkazał zamelinować broń w lasach kozłowieckich, a następnie rozwiązał oddział i polecił swoim podwładnym dalsze ukrywanie. Część oddziału została ponownie zmobilizowana jeszcze w sierpniu przez Józefa Jurałomskiego „Jura” w celu wsparcia Powstania Warszawskiego, ale została rozbita przez sowietów. Ireneusz Caban twierdził, że chociaż jesienią 1944 roku oddział „Uskoka” był rozlokowany na kwaterach to nadal stanowił zwartą jednostkę organizacyjną i w przeciwieństwie do innych OP 8, znajdował się w pełnej dyspozycji dowództwa[8].

Jest faktem niezaprzeczalnym, że powodem powstania partyzantki były owe bezwzględne i krwawe metody komunistyczne. I tylko one. Jako żołnierz przywiązywałem zawsze wielką wagę do dyscypliny i nigdy nie zrobiłbym czegoś, co sprzeciwiałoby się rozkazom moich władz. W tym wypadku czułem się żołnierzem AK i należało coś robi. Istniejące warunki zmuszały do jakiejś decyzji: albo myśleć tylko o własnym przetrwaniu i czekać, co dalej będzie, albo brać czynny udział w wytwarzającym się ruchu obrony[9].

Od lewej: Zygmunt Libera „Babinicz”, Zdzisław Broński „Uskok” | Źródło: Archiwum autora

Broński poszukiwany przez NKWD bardzo szybko powrócił do konspiracji i rozpoczął z grupką współtowarzyszy prowadzić akcję przeciwko nowemu reżimowi. Pełnił funkcję zastępcy komendanta I rejonu obwodu AK Lubartów. Już w październiku (w nocy z 29/30) 1944 roku w ramach oddziału Mieczysława Pazderskiego „Szarego” rozbił posterunek MO w Ludwinowie, a na wiosnę 1945 roku „Uskok” utworzył nowy oddział partyzancki liczący ok. dwudziestu żołnierzy, działający w ramach Delegatury Sił Zbrojnych. 25 marca 1945 roku pod Uciekajką grupa partyzancka Brońskiego starła się z prowadzącym obławę 198. batalionem NKWD wspartym plutonem lekkich czołgów. Pod osłoną tankietek dwie kompanie NKWD ruszyły do szturmu i zajęły wieś. Według oficjalnych danych sowieckich miało zginąć 24 partyzantów, a 90 trafiło do niewoli. W rzeczywistości jednak poległo pięciu żołnierzy „Uskoka” i jeden mieszkaniec Uciekajki, a większość zatrzymanych w czasie akcji stanowili okoliczni chłopi. Sowieci zaś stracili dziewięciu zabitych i czterech rannych. Po walce oddział pod osłoną nocy wycofał się do lasu i opuścił miejsce walki[10].

W nocy 21 kwietnia 1945 roku grupa „Uskoka” wtargnęła na zebranie „Samopomocy Chłopskiej” w Brzostówce, skąd uprowadzili czterech członków PPR. Trzech z nich, w tym wójt gminy Serniki, został rozstrzelany za aktywne wspieranie komunistów i resortu bezpieczeństwa (donosy na byłych członków AK). Podobną akcję przeprowadzono w Spiczynie (w nocy z 10 na 11 maja 1945 roku), gdzie na początek rozbito lokalny posterunek MO a następnie przerwano wiejską zabawę w remizie strażackiej oraz uprowadzono i rozstrzelano najgorliwszych aktywistów i funkcjonariuszy PUBP[11].

Rozkazem Delegatury Sił Zbrojnych na Kraj z dnia 1 czerwca 1945 r. Zdzisław Broński „Uskok” został awansowany do stopnia porucznika czasu wojny. Przy czym po oficjalnej likwidacji konspiracji poakowskiej – amnestia „Radosława” i rozwiązanie Delegatury w sierpniu 1945 roku – „Uskok” i jego podkomendni nie skorzystali z zarządzonej przez dowództwo DSZ akcji „rozładowania lasów” i dalej prowadzili działalność zbrojną w ramach organizacji Wolność i Niezawisłość.

Wolność i Niezawisłość – walka do końca

Grupa „Uskoka” prowadziła dalszą działalność konspiracyjną utrudniając szerzenie komunizmu na terenie powiatu lubartowskiego. 25 maja 1946 roku nowy inspektor Inspektoratu WiN Lublin Franciszek Abraszewski „Boruta” mianował Zdzisława Brońskiego „Uskoka” na stanowisko komendanta OPL II w Obwodzie WiN Lubartów o kryptonimie „Leontyna”[12]. Tym samym wszystkie oddziały partyzanckie i drużyny dywersyjne działające w tym obwodzie zostały podporządkowane jego dowództwu. Przykładowo na mocy tych postanowień „Uskokowi” podporządkowała się w sierpniu 1946 roku grupa Stanisława Kuncewicza „Wiktora”, późniejszego jego zastępcy. Ponadto ten sam rozkaz „Boruty” wprowadzał podległość „Uskoka” pod rozkazy mjr. Hieronima Dekutowskiego „Zapory”, jako komendanta OPL całym w Inspektoracie Lublin. Przy czym ze względu na utrudnione kontakty było to bardziej podporządkowanie luźne, formalne. Ze względów taktycznych i operacyjnych „Uskok” podzielił swój oddział na kilka grup zwanych patrolami. Terenem ich działania były obszary powiatu lubartowskiego[13].

Oddział „Uskoka” na początku 1946 roku | Źródło: Archiwum autora

19 czerwca [1946 r.] rozprawiliśmy się z ORMO z Charlęża gm. Spiczyn. Zabitych zostało ośmiu „bohaterów” posiadających broń i od dłuższego czasu terroryzujących okolicę. Podeszliśmy ich jako funkcjonariusze wojewódzkiego UB, a zanim się zorientowali, o co chodzi było już za późno[14] – pisał w pamiętniku „Uskok”. W czasie akcji partyzanci podali się za grupę operacyjną UBP i zwołali członków ORMO do likwidacji „band”. Do pomocy zgłosiło się 8 ormowców z bronią, którzy zostali rozbrojeni a następnie rozstrzelani.

W lipcu na tereny „Uskoka” przybył Hieronim Dekutowski „Zapora” oraz Stanisław Łukasik „Ryś”. Dowódcy OPL mieli rozmawiać o dalszej działalności po zakończonym referendum oraz próby zamiany terenów odpowiedzialności pododdziałów[15]. Po odprawie w momencie wycofywania doszło do starcia z obławą KWB-UB (500 żołnierzy i 10 funkcjonariuszy),  w której poległ Zbigniew Sochacki „Zbyszek” (dotychczasowy adiutant „Zapory”) oraz Stanisław Ciołek „Lew”[16].

W sierpniu 1946 roku „Uskok” podporządkował sobie działający w powiecie krasnostawskim oddział Antoniego Kopaczewskiego „Lwa”. Nocą 14 września oddział Brońskiego spacyfikował Niemce, zrobiliśmy obławę na najważniejszych asów czerwonego terroru w Niemcach. Pięciu z nich zostało zabitych – reszta zbiegła. Zlikwidowaliśmy kilkanaście sztuk broni posiadanej przez ORMO. W czasie powstałej walki został u nas ranny „Paw” [Aleksander Radko – przyp. aut.] i zmarł na drugi dzień[17].

W październiku oraz w listopadzie 1946 roku oddział „Uskoka” wraz z oddziałem Leona Taraszkiewicza „Jastrzębia” dwukrotnie opanował Łęczną i rozbił miejscowy posterunek MO oraz zlikwidował jedenastu najaktywniejszych działaczy. 4 grudnia „Uskok” wraz z „Jastrzębiem” spacyfikowali wieś Rozkopaczew, określaną mianem Moskwy. Wieś liczyła około osiemdziesięciu uzbrojonych ormowców, nawet w broń maszynową. Na zlecenie swoich władz, szubrawcy ci plądrowali teren i maltretowali ludność. Zdarzały się nawet wypadki samowolnych zabójstw. […] Atak partyzantów tak przeraził rozkopaczewskich ormowców, że uciekli nie stawiając żadnego oporu[18].

Od lewej: Walenty Waśkiewicz „Strzała”, Stanisław Kuchcewicz „Wiktor”, Józef Franczak „Lalek”, Julian Kowalczyk „Cichy”

Na początku 1947 roku Uskok został ciężko ranny w nogę, co unieruchomiło go na kilka miesięcy, w czasie których ukrywał się na melinach. W tym czasie komuniści przygotowali kolejną amnestię, z której Zdzisław Broński wraz ze swoimi ludźmi nie skorzystał i nadal prowadził walkę, chociaż już tylko o przetrwanie. Oddział Brońskiego ukrywał się już w kilkuosobowych patrolach, którymi dowodził: Walenty Waśkiewicz „Strzała”, Stanisław Kuncewicz „Wiktor” i Zygmunt Libera „Babinicz”. On sam miał kilka kryjówek, m.in. bunkier w Dąbrówce koło Łęcznej, pod stodołą Mieczysława Lisowskiego. Bunkier ukryty był pod ziemią, wejście wydrążone było w ścianie, wewnątrz bunkra znajdowały się dwa radioaparaty i duże ilości broni. W związku z przedłużającą się rekonwalescencją nogi „Uskok” praktycznie zrezygnował z dowodzenia oddziałem w polu. z dowódcami spotykał się kilka tygodni na umówionych koncentracjach, podczas których przekazywał instrukcje i rozkazy. Doprowadziło to do uzyskania dużej samodzielności przez poszczególne patrole. W tym czasie, jak podaje Lech Kowalski, oddział „Uskoka” poszukiwała 328-osobowa grupa operacyjna KBW pod dowództwem mjr. Kazana. 17 maja 1947 roku resort bezpieczeństwa, na podstawie informacji uzyskanych przez PUBP w Lubartowie, próbowało zorganizować obławę w rejonie Zawieprzyce, Radzisz i Nowa Wola. Doszło do krótkiego boju. Starcie rozegrało się w budynku gospodarczym, dokąd żona gospodarza zwabiła żołnierza KBW. W środku znajdowało się wówczas 6 żołnierzy „Uskoka”, którzy użyli broni, po czym próbowali bezpiecznie się wycofać. W starciu poległo trzech ludzi od „Uskoka” (Jan Belcarz „Dżym”, Marian Puchacz „Kubuś” i Jabłoński „Bąk”) oraz wspomniany żołnierz KBW i żona właściciela gospodarstwa[19].

Zdzisław Broński „Uskok” (z lewej) i Stanisław Kuchcewicz „Wiktor” na kwaterze

Obława resortu była odpowiedzią na przeprowadzoną kilka dni wcześniej akcję patrolu „Wiktora”, który w lesie sernickim dokonał zasadzki na powracających z obchodów święta pracy w Lubartowie członków ORMO i ZWM. Mieliby być oni ukarani chłostą, prawdopodobnie jednak jeden z ormowców zauważył partyzantów i zaczął strzelać. Wywiązała się strzelanina w wyniku której zginęło 7 aktywistów ORMO. Zasadzka w lesie sernickim była wykorzystana przez komunistyczną propagandę jako „masakra młodzieży wracającej z pierwszomajowego pochodu dokonana przez bandytów WiN”. Prawda jest taka, że UB spreparowało (wymusiło) zeznania, żeby obwinić nią „Uskoka”, który o akcji nic nie wiedział. Ponadto celem akcji nie była likwidacja a ukaranie ormowców chłostą[20].

Komuniści w celach propagandowych wykorzystali również pacyfikację w Puchaczowie, której dokonały patrole „Wiktora” oraz Józefa Struga „Ordona” i Edwarda Taraszkiewicza „Żelaznego”. Akcja była przeprowadzona w ramach zemsty za złożenie przez jednego z mieszkańców Puchaczowa donosu na UB na temat ukrywających się w Turowoli trzech partyzantów z patrolu „Wiktora”. W wyniku przeprowadzonej obławy z 26 czerwca 1947 roku zginęli po 40-minutowej walce: Kazimierz Karpik „Czarny”, Józef Król „Maryś” i Stanisław Lis „Stach”. Wobec tego w nocy z 2 na 3 lipa 1947 roku oddziały „Wiktora”, „Ordona” i „Żelaznego” przeprowadziły akcję odwetową, w wyniku której śmierć poniosło 21 osób, a 3 kolejne zostały ciężko ranne (dwie z nich zmarły), a kilka innych zostało pobitych. Jak zauważa Artur Piekarz akcja odwetowa w Puchaczowie okazała sie klęską wizerunkową podziemia niepodległościowego. Odpowiednio nagłaśniania przez propagandę dała władzy ludowej potężny argument uzasadniający dalszą bezwzględną walkę z resztkami reakcji. Do tego celu powstała specjalna grupa KBW, liczącą blisko 400 żołnierzy, tropiąca ukrywających się żołnierzy podziemia[21].

W sierpniu 1947 roku Zdzisław Broński „Uskok” spotkał się po raz ostatni ze swoim bezpośrednim dowódcą Hieronimem Dekutowskim „Zaporą”. Podczas spotkania omawiali dalszy plan działania. Wtedy „Zapora” pierwszy raz wspomniał, że planuje wyjechać z terenu. 12 września 1947 roku „Zapora” tuż przed swoim wyjazdem na Zachód wydał ostatni rozkaz, na mocy którego Zdzisław Broński „Uskok” został mianowany dowódcą pozostałych w terenie oddziałów partyzanckich. Otrzymał również awans do stopnia kapitana[22].

Ostatnie spotkanie „Zapory” z „Uskokiem” | Źródło: Domena publiczna (Wikimedia Commons)

Od jesieni 1947 roku „Uskok” dużo czasu spędzał w schronie wykopanym pod stodołą Mieczysława Lisowskiego w Dąbrówce. Przez półtora roku UB nie było w stanie dotrzeć do tej kryjówki, choć w 1949 roku o mało nie dopadli go w czasie spotkania z podległymi mu dowódcami w kolonii Łuszczów. Od dłuższego czasu gospodarstwo Władysława i Stefanii Zarzyckich było traktowane jako „koszary partyzanckie”, gdzie „Uskok” organizował regularne spotkania z kadrą podległych mu jeszcze grup. Dzięki pracy agenturalnej resort bezpieczeństwa dowiedział się, że na początku kwietnia 1949 roku w gospodarstwie Zarzyckich ma odbyć się spotkanie „Uskoka”, „Strzały”, „Wiktora” oraz Edwarda Taraszkiewicza „Żelaznego” i Józefa Franczaka „Lalka”.

Nocą z 2 na 3 kwietnia [1949 r.] zaszliśmy tam z „Wiktorem” i „Żelaznym”. „Lalusia” jeszcze nie było […] Po omacku, aby nie pokazywać światła o tak późnej porze, ulokowaliśmy się, jak komu przypadło i czekamy. Na zewnątrz nie ubezpieczaliśmy się , aby nie drażnić psów. W domu oprócz nas znajdowała się pani Zarzycka i dwoje dzieci w szkolnym wieku. Mąż z kilkuletnią córeczką spał w obok położonym budynku inwentarskim, w którym urządzone było  mieszkanko. O naszym przybyciu Zarzycki został powiadomiony, aby na wszelki wypadek zawczasu wiedział, jakich gości ma u siebie. Oczekiwanie trwało ponad cztery godziny. Aby nie zasnąć, gawędziliśmy z panią Zarzycką, która też – jak mówiła- wybiła się ze snu. Przez okna zaglądała noc pogodna i rozgwieżdżona, choć bezksiężycowa. Psy szczekały od czasu do czasu i za każdym razem nasłuchiwaliśmy, czy nie nadchodzą oczekiwani [„Lalek” i „Strzała”], ale cisza panowała dalej, nikt w umówiony sposób nie stukał w okna – wspominał w pamiętniku „Uskok”[23].

Tymczasem wokół gospodarstwa zamykał się pierścień okrążenia przygotowany przez UB i KBW. Na początku został podstępem z budynku inwentarskiego wywabiony Władysław Zarzycki, który pomimo bicia nie potwierdził UB, że w jego domu znajdują się partyzanci co dało im nadzieję na wyrwanie się z okrążenia. Jak twierdzi Grzegorz Wąsowski, Zarzycki swoją postawą dał im cień szansy na wyrwanie się z matni. Gdyby wtedy przyznał, że „Uskok” jest w jego mieszkaniu, dowództwo obławy zamknęłoby szczelny pierścień okrążenia wokół zabudowań, wstrzymałoby się  z działaniami zaczepnymi do rana,  ściągając w tym czasie na miejsce duże posiłki, i epopeja partyzancka „Uskoka”, „Żelaznego” oraz „Wiktora” skończyłaby się ich śmiercią albo aresztowaniem w obrębie zabudowań Zarzyckich. Ale Władysław Zarzycki tego nie zrobił, mimo że przecież musiał mieć świadomość, że takim zachowaniem pogarsza, już i tak dostatecznie dramatyczne, położenie swoje i osób mu najbliższych; przypomnijmy: żony będącej w ostatnich tygodniach ciąży i trójki małoletnich dzieci. Dzięki jego postawie, dowództwo obławy nadal nie miało pewności czy partyzanci są w zabudowaniach[24].

Tymczasem nad ranem 3 kwietnia zniecierpliwiony dowódca obławy kpt. Stanisław Majewski[25] wysłał na zwiad w okolice domu pięciu milicjantów, którzy zostali zauważeni przez partyzantów. Pierwszych dwóch zostało śmiertelnie rannych od wystrzelonych przez „Uskoka” i „Wiktora” kul. Następnie partyzanci wykorzystując zaskoczenie rzucili na podwórze kilka granatów i pod ich osłoną wybiegli z domu w stronę lasu. Pomimo zaciągniętego szczelnie okrążenia, przy biernej postawie żołnierzy KBW partyzantom udało się wydostać z budynku i przedrzeć przez pierścień obławy. Resort w zemście aresztował dwójkę gospodarzy i uwięził ich na lubelskim Zamku, poddając ciężkiemu śledztwu[26].

Zdjęcie stodoły Lisowskich, w której znajdował się bunkier „Uskoka”

Zdzisław Broński „Uskok” po udanej ucieczce od śmierci w gospodarstwie Zarzyckich ukrywał się na stałe z „Babiniczem” w bunkrze w gospodarstwie Lisowskich w Dąbrówce. 18 maja 1949 roku Zygmunt Libera opuścił bunkier w celu zdobycia nowych baterii do radia u byłego członka oddziału Józefa Gąsiora „Kaczora”. W jego gospodarstwie spotkał Franciszka Kasperka „Hardego”, który po amnestii z 1947 roku rozpoczął współpracę z Urzędem Bezpieczeństwa. Z pomocą „Hardego” Urząd Bezpieczeństwa Publicznego aresztował „Babinicza” i poddał go okrutnemu śledztwu. Maltretowany przez kilkanaście godzin zdradził miejsce położenie bunkra, w którym ukrywał się „Uskok”[27].

Gdy wprowadzili „Babinicza” do domu dziadków Lisowskich, poznałam go z trudem. I nawet nie jego opuchnięta, posiniaczona twarz najbardziej mnie zszokowała. Przeraził mnie wygląd jego bosych stóp. Były to dwie kłody! Tak spuchnięte, że chyba nie istniały na świecie buty, w które by weszły te stopy! Domyśliłam się wszystkiego… – wspominała Irena Dybkowska, wnuczka Lisowskich[28].

Na podstawie wymuszonych zeznań 20 maja 1949 roku do Dąbrówki wysłana została z Lublina grupa operacyjna UB-KBW w sile 140 ludzi z czterema radiostacjami i trzema psami. Dowodził nimi mjr Edward Wasilkowski, dowódca 3. Brygady KBW. Całe gospodarstwo zostało szczelnie otoczone kordonem wojska ponieważ początkowo próbowano ująć „Uskoka” żywego. W tym celu wysłano Irenę Dybkowską, żeby podała mu kawę zaprawioną środkami nasennymi. Jednakże podając ją 18-letnia dziewczyna podstępem przekazała osamotnionemu kapitanowi ukrytą wiadomość o zagrożeniu, ostrzeżony zabarykadował bunkier. Następnego dnia po kilkugodzinnych pertraktacjach ok. godz. 9 rano z bunkra „Uskoka” wydobył się dźwięk wybuchającego granatu. Po odkopaniu schronu znaleziono w nim rozerwane granatem ciało, bez głowy i prawej ręki. Wtedy UB-ecy napisali na jednej z desek: Bunkier i Uskoka szlak [sic!] trafił. Ponadto w schronie znaleziono dużą ilość broni oraz pamiętniki „Uskoka” i „Żelaznego”. Katarzyna Listowska oraz jej wnuczki (Irena i Helena) trafiły do więzienia, natomiast Mieczysław Lisowski „Żagiel” zdołał uniknąć aresztowania i ukrywał się do 1951 roku[29].

Miejsce śmierci „Uskoka” i napis jaki przygotowali funkcjonariusze biorący udział w obławie

Ciało Zdzisława Brońskiego „Uskoka” przewieziono do Lublina i zgodnie z relacjami jego syna Adama, zostało okazane członkom rodziny celem identyfikacji. Następnie zabrano je i pochowano w nieznanym dotąd miejscu.

Śmierć kpt. „Uskoka” oznaczała koniec zorganizowanej walki powstańczej na Lubelszczyźnie, chociaż nadal pojedynczy żołnierze dawali się we znaki resortowi bezpieczeństwa. Do 1951 roku walczył jeszcze „Żelazny”, do 1953 roku „Wiktor”, a do 1963 roku Józef Franczak „Laluś”.

Kapitan Zdzisław Broński „Uskok” był kawalerem Orderu Virtuti Militari klasy V i Krzyża Walecznych. 5 marca 2008 r., za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej, został pośmiertnie odznaczony przez śp. Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski.


PRZYPISY:
[1] E. Kurek, Zaporczycy w fotografii 1943-1963, Lublin 2009, s. 121.
[2] J. Wieliczka-Szarkowa, Żołnierze Wyklęci. Niezłomni bohaterowie, Kraków 2013, s. 150.
[3] S. Poleszak, Zdzisław Broński (1912-1949), [w:] Konspiracja i opór społeczny w Polsce 1944-1956. Słownik biograficzny. Tom I, Kraków-Warszawa-Wrocław 2002, s. 64.
[4] Zdzisław Broński „Uskok”. Pamiętnik, pod red. S. Poleszaka, Warszawa 2004, s. 43-44.
[5] I. Caban, 8 pułku piechoty Legionów Armii Krajowej. Organizacja i działania bojowe, Warszawa 1994,  s. 192-193.
[6] J. Wieliczka-Szarkowa, op.cit., s. 151.
[7] Zdzisław Broński „Uskok”…, s. 67.
[8] I, Caban, op.cit. s. 193.,
[9] Zdzisław Broński „Uskok”…, s. 79.
[10] G. Motyka, Na białych Polaków obława. Wojska NKWD w walce z polskim podziemiem 1944-1953, Kraków 2014, s.200.
[11] Zdzisław Broński „Uskok”…, s. 109-112.
[12] Na stanowisko oddziałów partyzanckich i drużyn dywersji (OPL) na terenie „Lusi” wyznaczam „Zaporę” [Hieronim Dekutowski]. Na stanowisko komendanta OPL II „Leontyny” wyznaczam „Uskoka”, na stanowisko komendanta obwodu OPL III wyznaczam „Rysia” [Łukasik Stanisław] – cyt. za: Rozkaz z 25 maja 1945 roku „Boruta”, [w:] H. Pająk, Uskok kontra UB, Warszawa 2015, s. 24.
[13] Ibidem.
[14] Zdzisław Broński „Uskok”…, s. 144.
[15] Pluton „Rysia” miał chwilowo działać na terenach „Uskoka” i odwrotnie, w celu zwiększenia bezpieczeństwa oraz pokazu siły, ponieważ „obcy ludzie mieli działać w obcym terenie”.
[16] M. Pawełczak, Wspomnienia Morwy żołnierza cc majora „Zapory”, Lublin 2011, s. 104-106.
[17] Zdzisław Broński „Uskok”…, s. 155.
[18] J. Wieliczka-Szarkowa, op.cit., s. 153-154.
[19] L. Kowalski, Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego a Żołnierze Wyklęci. Walka z podziemiem antykomunistycznym w latach 1944-1956, Poznań 2016, s. 627.
[20] E. Horoch, Podziemie zbrojne w Polsce po AK-owskie i narodowe w okresie 19.I.1945 – 22.II.1947, Lublin 2016, s. 33.
[21] A. Piekarz, Zagłada pododdziału Uskoka w Turowoli (26 Vi 1947), „Merkuriusz Leczyński, 2013, nr 26, s. 57-65
[22] S. Poleszak, op.cit., s. 66.
[23] Zdzisław Broński „Uskok”…, s. 259-260.
[24] G. Wąsowski, Krótka refleksja na temat losów postaci drugiego planu w dramacie zwanym historią, w kontekście Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych i zbliżającego się upiornego rechotu dziejów, http://podziemiezbrojne.blox.pl/2014/03/Postacie-drugiego-planu-refleksja-w-kontekscie-1.html, dostęp: 13.04.2018 r.
[25] Kpt. Majewski po rozpoczęciu strzelaniny zdezerterował z miejsca zdarzenia zostawiając swoich podwładnych bez dowództwa, za co został dyscyplinarnie wydalony z Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego i aresztowany. Sądzony przez WSR w Lublinie pod zarzutem „tchórzostwa i ucieczki z pola walki”. Wyrokiem z 23 stycznia 1950 roku uniewinniony. Mieszkał w Warszawie; AIPN Lu, 028/993, Akta osobowe Stanisława Majewskiego.
[26] W momencie aresztowania Stefania była w ósmym miesiącu ciąży. Została przewieziona do Lublina i osadzona w areszcie śledczym w więzieniu na Zamku. Pomimo zaawansowanej ciąży kobieta została poddana przesłuchaniom, połączonymi z torturami fizycznymi i psychicznymi. 9 maja 1949 roku umieszczono Zarzycką na oddziale szpitalnym więzienia na Zamku, gdzie dwadzieścia dni później urodziła córkę i półtorej godziny po porodzie zmarła. Szczątki Stefanii Zarzyckiej odkryto w październiku 2017 r. podczas prac ekshumacyjnych prowadzonych przez IPN na Cmentarzu Rzymskokatolickim przy ul. Unickiej w Lublinie. Patrz: Kolejni Bohaterowie – ofiary reżimów totalitarnych odzyskują tożsamość, https://ipn.gov.pl/pl/aktualnosci/46446,Kolejni-bohaterowie-ofiary-rezimow-totalitarnych-odzyskuja-tozsamosc.html, dostęp: 13.04.2018 r.
[27] H. Pająk, op.cit., s. 137-140.
[28] Cyt. za: J. Wieliczka-Szarkowa, op.cit., s. 157.
[29] H. Pająck, op.cit. s. 140-146.